Kryzys w Ceucie wywołał spekulacje o możliwej roli Izraela w naciskach na Hiszpanię

Kryzys w hiszpańskiej enklawie Ceuta w Afryce Północnej wywołał intensywną debatę w mediach społecznościowych. Część komentatorów zaczęła sugerować, że spór wokół Ceuty i Melilli może być wykorzystywany jako narzędzie nacisku na Hiszpanię za jej zdecydowane poparcie dla Palestyny i krytykę działań Izraela.

Spekulacje nasiliły się po tym, jak w sieci ponownie zaczęto udostępniać teksty proizraelskich analityków opublikowane wcześniej w tym roku. Ich autorzy przekonywali, że Izrael i Stany Zjednoczone powinny wesprzeć Maroko w roszczeniach wobec Ceuty i Melilli, aby ukarać Madryt za jego politykę wobec Palestyny.

W marcu Michael Rubin, ekspert konserwatywnego American Enterprise Institute, pisał na łamach Middle East Forum, że Maroko powinno zorganizować nowy „Zielony Marsz” w kierunku hiszpańskich enklaw. Proponował, aby Marokańczycy podeszli do Ceuty i Melilli z buldożerami, przekroczyli granicę bez broni i wywiesili marokańską flagę. Przedstawiał to jako odpowiedź na to, co określał mianem hiszpańskiej „antykolonialnej hipokryzji”.

Podobny argument pojawił się w kwietniu w izraelskim portalu Ynet. Autor tekstu, Amine Ayoub, związany z Middle East Forum, sugerował, że Izrael mógłby wykorzystać swoje wpływy w Waszyngtonie, aby pomóc Maroku „odzyskać” Ceutę i Melillę. Według niego poparcie dla roszczeń Rabatu mogłoby być sposobem ukarania Hiszpanii za sprzeciw wobec polityki USA i Izraela.

Ayoub wskazywał trzy możliwe formy nacisku: wysłanie bezpośrednich sygnałów dyplomatycznych popierających Maroko, działania lobbingowe w Waszyngtonie oraz konsekwentne oskarżanie Hiszpanii o hipokryzję w związku z uznaniem państwa palestyńskiego. W jego ocenie pomoc Maroku w „odzyskaniu” Ceuty i Melilli miałaby ukarać państwo NATO, które zakwestionowało politykę Stanów Zjednoczonych i Izraela.

To właśnie te wcześniejsze publikacje stały się jednym z głównych punktów odniesienia w internetowej debacie po najnowszym kryzysie. Komentator Bruno Maçães zwrócił uwagę na kwietniowy artykuł, przypominając, że proizraelscy analitycy otwarcie wzywali Izrael do wsparcia Maroka w przejęciu kontroli nad Ceutą jako formy nacisku na Hiszpanię.

W mediach społecznościowych zaczęto również przypominać wpis Jaira Netanjahu, syna premiera Izraela Benjamina Netanjahu, z 2019 roku. Wzywał on wówczas Arabów i muzułmanów do „wyzwolenia Ceuty”. Jeden z popularnych komentatorów na platformie X pytał, dlaczego Netanjahu już wtedy apelował o przejęcie Ceuty, jeśli obecny kryzys miałby być wyłącznie skutkiem działań „antyizraelskiej hiszpańskiej lewicy”.

„Cała ta farsa została zorganizowana przez syjonistów, aby dać Hiszpanii nauczkę i pokazać innym państwom, co może je spotkać, jeśli nie podporządkują się tej linii” – napisał jeden z komentujących.

W debacie przypomniano także wypowiedź Dany Erlich, najwyższej rangą izraelskiej dyplomatki w Hiszpanii. W kwietniu zaprzeczała ona, że rząd Izraela rozważa poparcie roszczeń Maroka wobec Ceuty i Melilli. Utrzymywała, że sprawa nie należy do priorytetów rządu Netanjahu.

Powrót tych publikacji zbiegł się z napływem tysięcy osób z Maroka do Ceuty drogą lądową i morską. System przyjmowania migrantów w enklawie został przeciążony, a Hiszpania wysłała na miejsce dodatkowe siły policji i wojska. Z morza wydobyto co najmniej 19 ciał, gdy hiszpańskie i marokańskie służby próbowały powstrzymać kolejne przeprawy.

Podejrzenia dotyczące politycznego tła obecnego kryzysu nawiązują również do wydarzeń z maja 2021 roku. Wtedy około 8 tysięcy osób przedostało się do Ceuty po tym, jak marokańskie służby graniczne miały poluzować kontrole podczas sporu dyplomatycznego z Hiszpanią. Ówczesna minister obrony Hiszpanii oskarżyła Maroko o „szantaż”. Napływ migrantów był powszechnie interpretowany jako odwet za decyzję Madrytu o przyjęciu na leczenie Brahima Ghalego, przywódcy Frontu Polisario z Sahary Zachodniej.

Spekulacje podsycają także bliskie relacje wojskowe i wywiadowcze Maroka z Izraelem. Oba państwa podpisały w 2021 roku porozumienie obronne obejmujące współpracę wywiadowczą, zakupy wojskowe oraz przemysł zbrojeniowy. Od tego czasu izraelskie drony i inna broń stały się ważnym elementem modernizacji marokańskiej armii.

Hiszpania w ostatnich latach stała się natomiast jednym z najbardziej zdecydowanych krytyków Izraela w Europie. Madryt uznał państwo palestyńskie w maju 2024 roku, a następnie wprowadził embargo na broń dla Izraela. Zakazał też statkom przewożącym paliwo dla izraelskiej armii korzystania z hiszpańskich portów oraz zamknął swoją przestrzeń powietrzną dla samolotów transportujących broń do Izraela.

Izrael potępił te decyzje, określając je jako „antysemickie”. W odpowiedzi Hiszpania odwołała swojego ambasadora na konsultacje.

Na razie nie przedstawiono dowodów na bezpośredni udział Izraela w obecnym kryzysie w Ceucie. Jednak wcześniejsze publikacje proizraelskich analityków, wpisy w mediach społecznościowych oraz bliskie relacje Izraela z Marokiem sprawiły, że sprawa stała się przedmiotem intensywnej debaty. Dla wielu komentatorów Ceuta i Melilla przestały być wyłącznie elementem hiszpańsko-marokańskiego sporu terytorialnego, a zaczęły być postrzegane jako możliwe narzędzie presji wobec państwa, które otwarcie stanęło po stronie Palestyny.

Źródło: Middle ast Monitor

Udostępnij: