Aktywiści w Niemczech w „skrajnej izolacji” po włamaniu do Elbit – alarmują rodziny

Pięcioro aktywistów sprzeciwiających się handlowi bronią, oskarżonych o włamanie do obiektu należącego do izraelskiego producenta uzbrojenia Elbit Systems w Niemczech, od miesięcy przebywa w areszcie śledczym w wyjątkowo restrykcyjnych warunkach – twierdzą ich rodziny i prawnicy.

Aktywiści – pochodzący z Niemiec, Hiszpanii, Irlandii i Wielkiej Brytanii – zostali zatrzymani 8 września po domniemanym włamaniu do zakładu w Ulm.

Grupa – Daniel Tatlow-Devally, Zo Hailu, Crow Tricks, Vi Kovarbasic oraz Leandra Rollo – jest oskarżona o uszkodzenie szklanej fasady budynku oraz zniszczenie sprzętu biurowego, w tym komputerów, monitorów i telefonów.

Oprócz zarzutów wtargnięcia i zniszczenia mienia, prokuratura oskarża ich także o „członkostwo w organizacji przestępczej” – Palestine Action Germany – na podstawie paragrafu 129 niemieckiego kodeksu karnego. Przepis ten jest zwykle stosowany wobec zorganizowanych grup przestępczych i przewiduje karę do pięciu lat więzienia.

Zarzuty dotyczące traktowania

Rodziny twierdzą, że po zatrzymaniu wobec oskarżonych zastosowano poniżające traktowanie. Według ich relacji aktywiści zostali rozebrani do bielizny, a jedna osoba miała spędzić sześć godzin ubrana jedynie w pieluchę.

Twierdzą również, że oferowano im adwokatów wyznaczonych przez policję, podczas gdy dostęp do wybranych przez nich prawników był utrudniany.

Aktywiści pozostają w areszcie śledczym od momentu zatrzymania, po tym jak sąd w Stuttgarcie uznał ich za osoby stwarzające ryzyko ucieczki.

Zgodnie z paragrafem 129 podejrzani mogą być przetrzymywani do sześciu miesięcy przed rozpoczęciem procesu, jednak – jak wskazują prawnicy – okres ten został znacząco wydłużony. Do czasu zakończenia postępowań cała piątka może spędzić w areszcie około 11 miesięcy.

Oskarżeni są przetrzymywani w różnych zakładach karnych i nie mają możliwości kontaktu ze sobą.

Rodziny informują, że niektórzy z nich spędzają wiele godzin dziennie w izolacji, a wizyty są silnie ograniczone i ściśle monitorowane przez funkcjonariuszy.

„Bez telefonów, bez wizyt, nic”

Mimi Tatlow-Golden, matka jednego z oskarżonych, powiedziała, że jej syn, Daniel Tatlow-Devally, przebywający w więzieniu w Ulm, jest zamknięty w celi przez 23 godziny na dobę.

Ma on mieć prawo jedynie do jednej godziny na siłowni tygodniowo oraz jednej godziny spaceru dziennie, choć zajęcia na siłowni bywają odwoływane z powodu braków kadrowych.

„Przez cały miesiąc – żadnych telefonów, żadnych wizyt, żadnych informacji przekazywanych Danielowi. Myśleli, że się ich wyrzekliśmy” – powiedziała podczas konferencji prasowej.

Przez kilka miesięcy spotkania odbywały się za szybą z pleksi.

„Dopiero kiedy nie możesz dotknąć bliskiej osoby, rozumiesz, jak ogromne ma to znaczenie” – dodała.

Według niej jeden z listów Daniela zawierał słowa: „Minęło już pięć miesięcy i nie miałem żadnego fizycznego kontaktu z drugim człowiekiem”.

Rodziny podkreślają również, że wszystkie rozmowy – poza kontaktami z prawnikami – są monitorowane i nagrywane.

„Każdy list jest otwierany, czytany i tłumaczony. Każda wizyta odbywa się w obecności tłumacza i jednego lub dwóch funkcjonariuszy policji, a następnie sporządzany jest raport dla prokuratury” – powiedziała Tatlow-Golden.

Oskarżeni i ich bliscy nie mogą rozmawiać o sprawie – w przeciwnym razie spotkanie jest natychmiast przerywane.

Krytyka prawników

Prawnicy reprezentujący aktywistów twierdzą, że władze nie przedstawiły konkretnych uzasadnień dla zastosowanych środków.

Jak powiedziała adwokat Nina Oner, argumenty przedstawiane przez organy ścigania to „puste słowa”, pozbawione odniesienia do konkretnych okoliczności sprawy.

Zwraca ona uwagę, że zastosowanie paragrafu 129 ułatwia wprowadzanie szerokich środków kontroli, przy jednoczesnym ograniczeniu przejrzystości decyzji.

Paragraf ten jest coraz częściej wykorzystywany w Niemczech wobec aktywistów, w tym uczestników bezpośrednich akcji protestacyjnych.

W maju 2024 roku na jego podstawie oskarżono również członków grupy klimatycznej Letzte Generation, co uznano za pierwszy taki przypadek wobec pokojowego ruchu protestu.

Zaniepokojenie wyraziła także Mary Lawlor, wskazując na wątpliwości co do „konieczności i proporcjonalności” stosowania tego przepisu wobec działań obywatelskiego nieposłuszeństwa.

Źródło: Middle East Eye

Udostępnij:
Przejdź do treści