29 maja Prokuratura okręgowa w Warszawie opublikowała na portalu Gov.pl swoją decyzję w sprawie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez posła na Sejm Konrada Berkowicza z Konfederacji. Rzekomym przestępstwem miało być „publiczne znieważenie flagi państwa obcego oraz propagowanie faszyzmu”. Autorem takiego donosu był marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty z Nowej Lewicy.
Berkowicz prowokacyjnego przemówienia – a zdaniem Czarzastego, przestępstwa obrazy uczuć Izraela, które najwyraźniej poruszyło go bardziej od zmasakrowania co najmniej 70 tyś. Palestyńczyków w Gazie i rozpętania przez Izrael spirali wojny w całym regionie – dopuścił się 14 kwietnia.
W tym roku wówczas wypadał dzień Jom Ha-Szoa, czyli izraelski dzień pamięci o ofiarach hitlerowskiego ludobójstwa europejskich Żydów (święto jest wyznaczane według kalendarza księżycowo-słonecznego, dlatego wypada w różnych momentach kwietnia lub maja). Berkowicz w czasie obrad Sejmu powiedział: „Izrael dokonuje na naszych oczach ludobójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Izrael to nowa Trzecia Rzesza i jego flaga powinna wyglądać dokładnie tak” – po czym pokazał zmodyfikowaną flagę Państwa Izrael, w której przy zachowaniu barw pierwowzoru (błękitne motywy na białym tle) gwiazda Dawida została zastąpiona swastyką.
Jak na standardy obowiązującego w Polsce konsensusu, w ramach którego wszystkie wątpliwości rozstrzygane są z zasady na korzyść Izraela, decyzja prokuratury zaskakuje pozytywnie także swoim uzasadnieniem:
Decyzja o odmowie wszczęcia dochodzenia zapadła, bo według prokuratora ochrona praworządności ani interes społeczny nie wymagały objęcia tego czynu ściganiem z oskarżenia publicznego. […]
Co prawda użyty przez Konrada Berkowicza znak swastyki jest symbolem kojarzonym jednoznacznie zarówno z nazistowskim ustrojem, rozumianym jako sposób urządzenia państw, jak i z ideologią nazistowską, jednak zabronione przez ustawę „propagowanie” ustroju państwa ma polegać na jego publicznym prezentowaniu z zamiarem przekonania do niego.
Zachowanie Konrada Berkowicza nie odpowiada ono znamieniu „propagowania” ideologii lub ustroju, gdyż ponad wszelką wątpliwość zamiarem tego parlamentarzysty nie było przekonanie odbiorców do nazizmu. Nie ma wątpliwości, że motyw Trzeciej Rzeszy i związany z nią znak Hakenkreuz zostały przez tego polityka użyte nie po to, by przekonać odbiorców do ustroju i oficjalnej ideologii państwa niemieckiego z lat 1933-1945, lecz przeciwnie – po to, by napiętnować współczesną politykę Państwa Izrael z odwołaniem się do tych jednoznacznie złowrogich figur. Przedmiotowym zachowaniem nie wypełniono zatem znamion przestępstwa publicznego propagowania nazistowskiej ideologii czy nazistowskiego ustroju państwa.
W ocenie prokuratora, flaga izraelska, którą zaprezentował w Sejmie Konrad Berkowicz, została co prawda zmodyfikowana w sposób taki, że mogło to urazić obywateli Izraela, a także inne osoby odczuwające więź z Państwem Izrael lub z narodem żydowskim. Porównanie Izraela do Trzeciej Rzeszy – oraz idące z nim w parze zastąpienie symbolu gwiazdy Dawida swastyką – nie stanowiło jednak przestępstwa znieważenia. Choć użyte przez Konrada Berkowicza słowa miały skrajnie pejoratywny wydźwięk i krańcowo dosadny charakter, a wywołując skojarzenia z najczarniejszymi kartami z dziejów ludzkości, wyrażały najsilniejsze moralne potępienie, operowały odczuciami potworności i grozy, nie były jednak wyrazem pogardy i wstrętu, ani nie nawoływały do nienawiści na tle różnic narodowościowych. Nie były też słowami powszechnie uznanymi za obelżywe.
Prokuratura sugeruje dalej, że jeżeli jakieś osoby lub instytucje czują się wypowiedzią Berkowicza znieważone, to pozostaje im droga oskarżenia prywatnego. Decyzja nie jest jeszcze prawomocna, Czarzasty, jeżeli obca jest mu łaska poczucia obciachu, może się od niej jeszcze odwołać.
Sytuacja ta pokazuje, w jak ślepą uliczkę zaszły polskie elity polityczne i opiniotwórcze, gdy chodzi o stosunek do postępowania izraelskiego reżimu. Organizowanie całego dyskursu w taki sposób, by nigdy niczym nie urazić Izraela w rzeczywistości motywowane jest cynicznymi interesami polskiej klasy politycznej. Mają one charakter zbiorowy, ogólnoklasowy (eksport trotylu, uzależnienie od Waszyngtonu, itd.). Mają też charakter prywatny w odniesieniu do konkretnych polityków, którzy czerpią korzyści osobiste z kontaktów z instytucjami soft power Izraela, z jego przemysłem zbrojeniowym i supertechnologii bezpieczeństwa, itd. Protegowana Czarzastego i jego prawa ręka Anna Maria Żukowska ma historię udziału w wycieczkach do Izraela organizowanych przez instytucje Hasbary (w trakcie ludobójstwa w Gazie).
Jednak obywatelom zredukowanym do roli politycznej publiczności serwuje się przykrywającą te realne interesy narrację o tym, że nie możemy inaczej, niż chodzić na palcach wokół izraelskiej wrażliwości, bo kiedyś były w Polsce antysemickie prześladowania, a nawet obozy zagłady (co z tego, że postawione przez Trzecią Rzeszę, której Polska również była ofiarą w trakcie brutalnej okupacji). Nie ma sensu przekonywać hipokrytów. Oni nie tkwią w błędzie – oni celowo ściemniają i mataczą.
Są jednak i tacy, którzy naiwnie i w dobrej wierze nabierają się na to, że jak przestaniemy tak tuptać ostrożnie wokół Izraela i tak się cackać z jego „uczuciami”, to w Polsce będą pogromy i skrajna prawica dojdzie do władzy. Z tymi warto rozmawiać i pokazywać im, jak bardzo się mylą.
Jeżeli skrajna prawica na czymś w tym kontekście korzysta, to nie na tym, że podnoszą się głosy krytyki Izraela, bo tych w mainstreamie jest wciąż zaledwie garstka i natychmiast uderza w nich szeroki sojusz dużych mediów podpiętych pod narrację syjonistyczną. Propagandowy i retoryczny sukces Berkowicza – bo cała ta historia jest dla niego bez wątpienia sukcesem – pokazuje, że skrajna prawica korzysta na tym, że na niemal całej scenie politycznej, jak również w dominujących mediach, obowiązuje de facto zakaz krytykowania Izraela i omerta wobec tych, którzy go nie przestrzegają. To przychylność wobec Izraela lub milczenie na temat jego zbrodni, panujące na niemal całym spektrum politycznym w Polsce, pozwala skrajnej prawicy zyskiwać punkty. Retoryczna dosadność, jak ta zaprezentowana przez Berkowicza 14 kwietnia, również przekonuje niektórych bardziej niż praktykowane przez przedstawicieli Partii Razem asekuranckie odcinanie się od „terrorystów” z Hamasu. Ludobójstwo w Gazie trwa już dwa i pół roku, Izrael całkowitej destrukcji poddaje dzisiaj także południe Libanu, w międzyczasie zaatakował terytoria pięciu innych krajów – nieprzebierająca w środkach wyrazu krytyka takiego państwa wielu Polakom wydaje się już w tym momencie jakoś tak bardziej przyzwoita.
W zorganizowanym ruchu propalestyńskim trudno by szukać zwolenników skrajnej prawicy. W tych stronach wiemy doskonale, że politycy skrajnej prawicy nie przeszli po 7 października 2023 żadnej antyrasistowskiej przemiany. Ale polskie społeczeństwo jest dziś wyjątkowo zdezorientowane politycznie. Większość naszych rodaków ma przypadkowy miszmasz poglądów na większość tematów i niewiele zrozumienia, które idee są lewicowe, a które prawicowe na poziomie filozofii polityki. Ale wiele osób w Polsce jest coraz bardziej oburzonych zbrodniami Izraela oraz jego bulwersującą bezkarnością na arenie międzynarodowej. Niektórzy odnajdują tylko na skrajnej prawicy faktyczny brak obaw przed nazywaniem Izraela odpowiednio stanowczymi słowami. Niektórzy pomyślą, że może ten Berkowicz ma rację i odwagę także w innych sprawach. Wielu Polakom uniżoność Polski wobec Izraela wydaje się już naszym ogólnonarodowym upokorzeniem, a poczucie takiego upokorzenia to grunt, który skrajna prawica potrafi zwykle zagospodarować.
Jeżeli ktoś pomaga dzisiaj w Polsce skrajnej prawicy, to nie ci niewystarczająco ostrożni krytycy Izraela, a politycy tacy jak Czarzasty.
Czytaj także:
Polacy nie mają litości dla Izraela. Miażdżąca ocena działań Tel Awiwu
Polacy wydali jednoznaczny werdykt. Najnowszy sondaż pokazuje, że działania Izraela spotykają się z przytłaczającą krytyką społeczeństwa. Negatywnie ocenia je ponad 84 proc. badanych, a podobne stanowisko prezentują wyborcy niemal wszystkich ugrupowań politycznych.
Badanie: 45% Polaków uważa, że działania Izraela przypominają praktyki nazistowskie
Niedawne europejskie badanie wykazało, że znaczna część mieszkańców Europy Środkowo-Wschodniej uważa, iż działania Izraela wobec Palestyńczyków są podobne do działań nazistowskich Niemiec wobec Żydów, przy czym najwyższy poziom zgody odnotowano w Polsce.
KALENDARZ 
