Premier Izraela Benjamin Netanjahu potwierdził w środę 21 maja krążące od dawna spekulacje, że Izrael zamierza utworzyć w Strefie Gazy coś, co będzie de facto obozem koncentracyjnym. Strefę Gazy nazywano już tak do tej pory od lat (Baruch Kimmerling zdążył to zrobić, choć umarł już w 2007 r.), ale jeżeli takie określenia ktoś uważał do tej pory za chwyty retoryczne czy metafory, to teraz już zbliżamy się do najbardziej restrykcyjnych definicji terminu. Nawet jeżeli Netanjahu posługuje się, póki co, eufemizmem, mówiąc zamiast tego o „strefie sterylnej”.