Izrael ponawia naloty na Gazę mimo zawieszenia broni – Hamas zaprzecza oskarżeniom o atak w Rafah

– Izraelskie siły przeprowadziły serię nalotów na Strefę Gazy, mimo obowiązującego porozumienia o zawieszeniu broni. Według palestyńskiej obrony cywilnej, w wyniku izraelskich ataków na południe od miasta Gaza zginęły co najmniej dwie osoby, a cztery zostały ranne.

Pociski uderzyły m.in. w dom w dzielnicy Sabra, znajdującej się w obrębie tzw. „żółtej linii”, z której izraelskie siły wycofały się po ogłoszeniu rozejmu. Inne ataki odnotowano w obozie uchodźców Shati na zachodzie miasta oraz w okolicach szpitala Al-Shifa. Izraelska artyleria ostrzelała również obszary na wschód od Deir al-Balah w środkowej części Strefy Gazy.

Rzecznik palestyńskiej obrony cywilnej Mahmoud Basal potwierdził, że Izrael przeprowadził co najmniej trzy naloty, mimo obowiązującego zawieszenia broni. Według izraelskich mediów, decyzja o ataku miała zapaść po tym, jak izraelski premier Benjamin Netanjahu oskarżył Hamas o ostrzał izraelskich sił w południowej Gazie, a także po przekazaniu przez Hamas części szczątków osoby, którą Izrael uznaje za zaginionego zakładnika.

Hamas stanowczo zaprzeczył jakimkolwiek związkom z incydentem w Rafah, który – według strony izraelskiej – miał być strzelaniną wykorzystaną jako pretekst do wznowienia bombardowań.

W oświadczeniu opublikowanym na Telegramie, ruch nazwał izraelskie naloty „rażącym naruszeniem porozumienia o zawieszeniu broni podpisanego w Szarm el-Szejk pod auspicjami prezydenta USA Donalda Trumpa”. Hamas podkreślił, że ataki są kontynuacją serii wcześniejszych naruszeń, w tym ostrzałów, które doprowadziły do śmierci i ranienia cywilów, oraz utrzymującego się zamknięcia przejścia granicznego w Rafah.

Grupa wezwała gwarantów zawieszenia broni do natychmiastowej reakcji i wywarcia presji na Izrael, by zaprzestał ataków i przestrzegał warunków porozumienia.

Według palestyńskich danych, od 10 października – czyli od początku zawieszenia broni – w izraelskich atakach zginęło co najmniej 94 Palestyńczyków. Część ofiar została oskarżona przez izraelskie siły o przekroczenie tzw. „żółtej linii”, wyznaczającej strefę izraelskiej kontroli w Gazie.

Wielu Palestyńczyków jednak nie wiedziało, gdzie dokładnie przebiega ta linia – gdzie się zaczyna, a gdzie kończy. Izraelskie wojsko ustawiło żółte znaki ostrzegawcze tylko w niektórych miejscach, pozostawiając większość ludności w nieświadomości co do granic tej strefy.

Udostępnij:
Przejdź do treści