Sojusznicy Mike’a Rogersa, republikańskiego kandydata do Senatu z Michigan, poprosili AIPAC, aby przed listopadowymi wyborami nie prowadził kampanii reklamowej na jego rzecz – podał Axios. Według serwisu to kolejny sygnał, że pozycja najbardziej wpływowego proizraelskiego lobby w USA słabnie, a jego publiczne poparcie może dziś części kandydatów bardziej szkodzić niż pomagać.
Sprawa jest tym bardziej znacząca, że Rogers nie należy do krytyków Izraela. Axios określa go jako zdecydowanie proizraelskiego Republikanina. Mimo to jego otoczenie miało uznać, że widoczna kampania AIPAC może stać się obciążeniem w walce o głosy przed listopadowymi wyborami.
Ma to związek ze zmieniającym się nastawieniem amerykańskich wyborców. Wraz z rosnącą krytyką izraelskiej wojny w Strefie Gazy coraz większa część opinii publicznej negatywnie ocenia również bezwarunkowe wsparcie polityczne i wojskowe, jakiego Izrael od lat otrzymuje od Stanów Zjednoczonych.
Czym jest AIPAC?
AIPAC, czyli American Israel Public Affairs Committee, jest jedną z najważniejszych organizacji lobbystycznych działających w amerykańskiej polityce. Jej głównym celem jest wzmacnianie relacji USA z Izraelem i utrzymywanie szerokiego poparcia dla izraelskiej polityki w Kongresie.
Organizacja oraz związane z nią struktury od lat angażują ogromne środki w kampanie wyborcze, wspierając kandydatów uznawanych za proizraelskich i finansując działania przeciwko politykom krytycznym wobec Izraela.
Jeszcze niedawno takie wsparcie było dla wielu kandydatów atutem. Dawało dostęp do pieniędzy, zaplecza organizacyjnego i wpływowych donorów.
Dziś sytuacja zaczyna wyglądać inaczej.
Nawet proizraelscy politycy zaczynają się dystansować
Przypadek Rogersa pokazuje, że problemem nie musi być już samo poparcie dla Izraela, ale zbyt bliskie i zbyt widoczne związki z AIPAC.
Jeżeli nawet polityk otwarcie przychylny Izraelowi uznaje, że publiczne wsparcie tej organizacji może mu zaszkodzić, oznacza to istotną zmianę w amerykańskiej polityce wyborczej.
Axios zwraca uwagę, że jeszcze kilka lat temu kandydaci zabiegali o poparcie AIPAC. Dziś w części wyścigów wyborczych sama obecność organizacji może stać się problemem, od którego sztaby wolą się odcinać.
Nie oznacza to jeszcze utraty wpływów przez AIPAC. Organizacja nadal dysponuje ogromnymi zasobami finansowymi i pozostaje ważnym graczem w Waszyngtonie. Zmienia się jednak coś innego – coraz częściej jej wsparcie przestaje być politycznie neutralne.
W przypadku Rogersa jego otoczenie najwyraźniej uznało, że pomoc AIPAC może kosztować więcej głosów, niż przynieść. I właśnie to Axios przedstawia jako najważniejszy sygnał słabnącej pozycji proizraelskiego lobby w amerykańskiej polityce.
Źródło: Al Jazeera
KALENDARZ 
