Izraelska armia zdecydowała, że nie rozpocznie postępowania karnego w sprawie ataku na konwój World Central Kitchen, w którym zginął polski wolontariusz Damian Soból i sześciu innych pracowników organizacji humanitarnej. Jednocześnie wojsko zapowiedziało śledztwa dotyczące zabicia pięcioletniej Hind Rajab oraz 15 palestyńskich ratowników medycznych. (AP News)
Damian Soból zginął 1 kwietnia 2024 roku podczas izraelskiego ataku na konwój World Central Kitchen w centralnej części Strefy Gazy. 35-letni Polak pracował dla organizacji dostarczającej żywność mieszkańcom enklawy. Razem z nim zginęło sześciu innych pracowników WCK – obywatele Wielkiej Brytanii, Australii, USA i Kanady oraz Palestyńczyk.
Konwój wracał po dostarczeniu ponad 100 ton pomocy żywnościowej i poruszał się trasą uzgodnioną wcześniej z izraelską armią. Samochody należące do World Central Kitchen były oznakowane, a mimo to zostały kolejno zaatakowane przez izraelskie drony.
Ponad dwa lata później izraelska armia poinformowała, że zakończyła analizę tego ataku i nie znalazła „uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa”, które uzasadniałoby wszczęcie śledztwa karnego. (Reuters)
Oznacza to, że w sprawie śmierci Damiana Sobola i pozostałych sześciu pracowników World Central Kitchen nie zostanie przeprowadzone izraelskie postępowanie karne.
Polskie śledztwo utknęło z powodu braku współpracy Izraela
Śmierć Sobola od początku była również przedmiotem postępowania prowadzonego w Polsce. Warszawa domagała się wyjaśnienia okoliczności ataku, przeprosin oraz odszkodowania dla rodziny polskiego wolontariusza.
Jeszcze w październiku 2025 roku polskie władze informowały jednak, że postępowanie praktycznie nie posuwa się naprzód z powodu braku współpracy ze strony izraelskich władz. Wiceminister spraw zagranicznych Władysław Teofil Bartoszewski mówił wówczas, że Polska nie jest w stanie ustalić kolejnych faktów właśnie dlatego, że Izrael nie przekazuje potrzebnych informacji. (Polskie Radio)
Tym większe znaczenie ma obecna decyzja izraelskiej armii, która po własnej analizie uznała, że nie ma podstaw do wszczęcia śledztwa karnego w sprawie ataku na konwój WCK.
Będą natomiast śledztwa w dwóch innych głośnych sprawach
Izraelska armia poinformowała w środę, że przeanalizowała ponad 150 przypadków dotyczących działań swoich żołnierzy w Strefie Gazy. Decyzje ogłoszono w pięciu sprawach. W dwóch z nich wszczęte zostaną postępowania karne.
Pierwsze dotyczy zabicia pięcioletniej Hind Rajab. Dziewczynka została uwięziona w ostrzelanym przez izraelskie siły samochodzie, w którym zginęli członkowie jej rodziny. Przez wiele godzin rozmawiała telefonicznie z Palestyńskim Czerwonym Półksiężycem i prosiła o ratunek. Później kontakt z nią się urwał. Dwanaście dni później odnaleziono ciało Hind, jej krewnych oraz dwóch ratowników wysłanych na pomoc.
Drugie śledztwo dotyczy zabicia 15 palestyńskich ratowników. Izraelscy żołnierze ostrzelali ich pojazdy, a następnie ciała ratowników i zniszczone samochody zostały zasypane w zbiorowym grobie. Początkowa wersja izraelskiej armii, według której pojazdy zbliżały się do żołnierzy bez świateł i oznaczeń alarmowych, została podważona po ujawnieniu nagrania pokazującego oznakowane pojazdy ratunkowe z włączonymi światłami.
Decyzja izraelskiej armii prowadzi więc do wyraźnego rozróżnienia między tymi sprawami: zabicie Hind Rajab i palestyńskich ratowników będzie przedmiotem dochodzeń karnych, natomiast w przypadku ataku, w którym zginął Damian Soból i sześciu jego współpracowników z World Central Kitchen, izraelskie wojsko uznało, że nie ma podstaw do wszczęcia takiego postępowania.
KALENDARZ 
