Dziesiątki osób związanych z uzbrojoną grupą Ashrafa al-Mansiego, wspieraną przez Izrael w północnej części Strefy Gazy, miały w piątek opuścić teren kontrolowany przez izraelską armię i wrócić do Beit Lahia. Według Quds News Network wśród nich byli członkowie milicji oraz ich rodziny. Jeszcze przed powrotem mieli potajemnie skontaktować się z palestyńskimi służbami bezpieczeństwa, aby uzgodnić warunki poddania się i uregulowania swojej sytuacji.
Po przekroczeniu tzw. żółtej linii zostali przejęci przez palestyńskie służby i przewiezieni na obszar pozostający poza bezpośrednią kontrolą izraelskiej armii. Ich sprawy mają być teraz rozpatrywane zgodnie z obowiązującymi procedurami.
Osoby te przebywały wcześniej w bazie grupy al-Mansiego położonej po izraelskiej stronie żółtej linii. Formacja działa głównie w rejonie Beit Lahia i Dżabaliji i jest jedną z kilku lokalnych milicji, które podczas wojny otrzymywały wsparcie Izraela. Miały one stanowić przeciwwagę dla Hamasu na terenach kontrolowanych przez izraelską armię.
Według QNN pierwsze relacje osób opuszczających bazę mówią o przemocy, nadużyciach i działalności przestępczej wewnątrz grupy. Palestyńskie służby zaapelowały do rodzin, które nadal tam pozostają, aby opuściły teren i wróciły do pozostałej części Gazy.
Czym są bazy przy „żółtej linii”?
Nie chodzi o obozy dla uchodźców, lecz o bazy i zamknięte tereny wykorzystywane przez wspierane przez Izrael formacje zbrojne.
Znajdują się one po izraelskiej stronie żółtej linii, czyli na obszarach Strefy Gazy pozostających pod kontrolą izraelskiej armii. To właśnie tam część tych milicji otrzymała przestrzeń do działania, ochronę oraz wsparcie logistyczne.
W niektórych izraelskich materiałach obszary te określane są także jako „green zone”, w odróżnieniu od gęściej zaludnionych części Gazy znajdujących się po drugiej stronie linii.
Izrael stworzył sieć grup wymierzonych w Hamas
Grupa Ashrafa al-Mansiego nie jest jedyną formacją tego typu.
W różnych częściach Strefy Gazy działało kilka lokalnych grup zbrojnych, które otrzymywały izraelskie wsparcie i deklarowały walkę z Hamasem. Izraelskie media opisywały je jako element projektu mającego stworzyć lokalną alternatywę dla dotychczasowych władz Gazy.
Najbardziej znaną były tzw. Popular Forces działające w rejonie Rafah, założone przez Yassera Abu Shababa. Po jego śmierci dowództwo przejął Ghassan Dahini.
W Chan Junis działa grupa Hussama al-Astala, we wschodniej części miasta Gaza formacja Ramiego Halasa, a na północy właśnie grupa Ashrafa al-Mansiego. Izraelskie źródła opisywały również kolejną formację działającą w centralnej części enklawy.
Izrael wspierał część tych grup bronią, pieniędzmi i pomocą logistyczną. Pojawiały się także informacje o wykorzystywaniu przez nie większych dronów, choć izraelska armia nie potwierdziła, czy sprzęt został dostarczony bezpośrednio przez Izrael.
Milicje nie zdobyły większego poparcia
Mimo izraelskiego wsparcia grupom nie udało się stworzyć realnej politycznej ani wojskowej alternatywy dla Hamasu na gęsto zaludnionych terenach Strefy Gazy.
Ich liczebność pozostawała stosunkowo niewielka, a działalność nie doprowadziła do istotnego osłabienia kontroli Hamasu nad większością zamieszkanych obszarów enklawy.
W palestyńskim społeczeństwie formacje te są powszechnie oskarżane o kolaborację z Izraelem. Członkom części z nich zarzucano również grabież pomocy humanitarnej, przemyt, napady na mieszkańców oraz działalność przestępczą.
Hamas prowadził przeciwko milicjom działania zbrojne, natomiast przedstawiciele lokalnych społeczności i klanów próbowali przekonywać ich szeregowych członków do odejścia z grup i powrotu do rodzin.
Powrót dziesiątek osób do Beit Lahia może więc świadczyć o narastających problemach wewnątrz grupy al-Mansiego, choć na tym etapie trudno mówić o całkowitym upadku całego izraelskiego projektu wspierania lokalnych milicji w Gazie.
Rozbrojenie grup ma być częścią porozumienia
Według QNN przyszłość tych formacji pojawiła się również w rozmowach dotyczących kolejnego etapu zawieszenia broni.
Hamas miał domagać się ich rozbrojenia oraz wykluczenia członków milicji z przyszłych struktur bezpieczeństwa podporządkowanych technokratycznej administracji Strefy Gazy.
W palestyńskiej debacie grupy te są często porównywane do Armii Południowego Libanu, którą Izrael przez lata finansował i uzbrajał podczas okupacji południowego Libanu. Formacja rozpadła się w 2000 roku po wycofaniu izraelskich wojsk, a wielu jej członków uciekło wówczas do Izraela.
Źródło: Quds News Network
KALENDARZ 
