Izrael i USA przeprowadziły skoordynowany atak na Iran, wymierzony w wiele celów w stolicy kraju – Tehran. W mieście odnotowano serię silnych eksplozji, a nad różnymi dzielnicami unosiły się kolumny dymu.
Agencja Reuters poinformowała, że najwyższy przywódca Iranu, Ali Khamenei, został przeniesiony w „bezpieczne miejsce” poza stolicą. Doniesienia mówią, że jednym z rejonów objętych atakiem były okolice jego biur.
„Wspólna operacja” przygotowywana od miesięcy
Izraelski minister wojny, Israel Katz, oświadczył, że Izrael przeprowadził uderzenia w wielu lokalizacjach w Teheranie. Resort wojenny państwa syjonistycznego określił operację jako „uderzenie prewencyjne”.
Amerykańscy urzędnicy potwierdzili mediom, że Waszyngton uczestniczy w ataku. Izraelski Kanał 13, powołując się na źródła w służbach bezpieczeństwa, podał, że jest to „wspólna izraelsko-amerykańska operacja”, nad którą pracowano od miesięcy.
Prezydent USA, Donald Trump, wcześniej zapowiedział „dużą operację bojową”, której celem ma być eliminacja zagrożeń ze strony władz w Teheranie.
Według irańskiego źródła cytowanego przez Middle East Eye, atak był zaplanowany w czasie, gdy równolegle trwały negocjacje dotyczące programu nuklearnego. Rozmowy – jak twierdzi rozmówca – miały stanowić jedynie zasłonę dymną. Jako dowód wskazał m.in. obecność amerykańskiego lotniskowca USS Gerald Ford w Hajfie dzień przed atakiem.
Alarm w całym Izraelu
Równolegle z uderzeniami w Iranie w Izraelu ogłoszono stan „działalności niezbędnej” (z angielskiego „Essential Activity”), zamykając szkoły, zakazując zgromadzeń i ograniczając funkcjonowanie miejsc pracy do sektorów kluczowych. W całym kraju zawyły syreny alarmowe, a wojsko wysłało bezpośrednie alerty na telefony komórkowe, wzywając ludność do pozostania w pobliżu schronów.
Armia izraelska poinformowała, że działania mają przygotować społeczeństwo na możliwość irańskiego ostrzału rakietowego. Według korespondentów na miejscu mieszkańcy masowo udawali się do schronów, a w pierwszych godzinach po rozpoczęciu operacji brakowało szczegółowych informacji o skali strat.
W piątek ścigany przez Międzynarodowy Trybunał Karny minister „obrony” Izraela Joaw Galant zapowiadał, że „nadchodzące tygodnie ukształtują kolejne dekady na Bliskim Wschodzie”, co dziś interpretowane jest jako zapowiedź eskalacji.
Groźba regionalnej wojny
Irańskie źródła zapowiadają „miażdżący odwet”. Zamknięto przestrzeń powietrzną w kilku krajach regionu, a amerykańskie placówki dyplomatyczne w części państw Zatoki Perskiej wprowadziły procedury bezpieczeństwa.
Źródła: Middle East Eye + Al Jazeera
KALENDARZ 
