British Museum znalazło się pod rosnącą presją po ujawnieniu, że usunęło z części swoich ekspozycji określenia takie jak „Palestyna”, „palestyński” czy „izraelska okupacja”, a następnie miało wprowadzać opinię publiczną w błąd co do powodów tych zmian. Działacze, naukowcy i przedstawiciele palestyńskiej społeczności w Wielkiej Brytanii domagają się teraz pełnych wyjaśnień oraz niezależnego dochodzenia w sprawie działań muzeum i jego dyrektora, Nicholasa Cullinana.
O co chodzi w całej sprawie?
Kontrowersje wokół British Museum wybuchły już w lutym, gdy ujawniono, że z części muzealnych opisów zniknęły odniesienia do Palestyny. Chodziło m.in. o galerie poświęcone starożytnemu Egiptowi i Fenicjanom, gdzie w opisach eksponatów usunięto lub zmieniono sformułowania odnoszące się do Palestyny oraz palestyńskiej historii. W praktyce oznaczało to zastąpienie politycznie i historycznie istotnych określeń bardziej neutralnym albo rozwodnionym językiem.
Muzeum tłumaczyło wówczas, że zmiany były elementem rutynowego odświeżenia galerii i wynikały z tzw. „audience testing”, czyli testów odbioru prowadzonych wśród zwiedzających. Dyrektor British Museum Nicholas Cullinan utrzymywał, że kuratorzy długo pracowali nad nowymi opisami, a sam nie miał wiedzy o naciskach ze strony zewnętrznych grup.
Nowe śledztwo Middle East Eye podważyło jednak niemal całą tę wersję wydarzeń.
Śledztwo MEE: nie było żadnych „testów odbioru”, były za to naciski
Z ujawnionych przez Middle East Eye dokumentów wynika, że British Museum nie przeprowadziło testów, na które wcześniej się powoływało. Zmiany w opisach nie miały więc wynikać z badań nad tym, jak publiczność odbiera muzealne treści, lecz były bezpośrednią odpowiedzią na wielomiesięczne naciski proizraelskich aktywistów i organizacji lobbystycznych w 2024 roku.
Według śledztwa część zmian wprowadzano błyskawicznie – nawet w ciągu kilku godzin od złożenia skargi. To stoi w sprzeczności z wcześniejszymi zapewnieniami muzeum, że chodziło o spokojny, przemyślany proces kuratorski związany z regularnym przeglądem galerii.
Szczególne kontrowersje wzbudził wątek organizacji UK Lawyers for Israel, która interweniowała w sprawie muzealnych opisów. Nicholas Cullinan twierdził publicznie, że „nic nie wiedział” o liście wysłanym przez tę grupę. Tymczasem z ujawnionej korespondencji wynika, że pismo było zaadresowane bezpośrednio do niego, trafiło na jego służbowy adres mailowy, a pracownicy dodatkowo oznaczyli je jako wymagające uwagi jego biura.
Dlaczego sprawa budzi tak duże emocje?
Tu nie chodzi wyłącznie o pojedyncze słowa na tabliczkach muzealnych. Stawką jest to, kto ma prawo opowiadać historię Palestyny i jak ta historia jest przedstawiana w jednej z najważniejszych instytucji kultury w Wielkiej Brytanii.
Usunięcie słowa „Palestyna” z ekspozycji w czasie, gdy Strefa Gazy jest niszczona przez izraelską armię, a palestyńska ludność doświadcza masowych zabójstw, przesiedleń i niszczenia dziedzictwa kulturowego to element szerszego procesu wymazywania Palestyńczyków – nie tylko z teraźniejszości, ale również z historii. Ambasador Palestyny w Wielkiej Brytanii Husam Zomlot powiedział, że dla Palestyńczyków taka „wymazywanie” historii ma dziś wymiar wręcz egzystencjalny, właśnie ze względu na trwającą w Gazie wojnę i skalę zniszczeń.
Aktywiści: muzeum mogło złamać własne zasady etyczne
Po publikacji śledztwa organizacje społeczne i środowiska akademickie zaczęły domagać się wyjaśnień. Grupa Culture Unstained, od lat krytykująca British Museum m.in. za związki z koncernem BP, ostrzegła, że muzeum i jego dyrektor mogli naruszyć Kodeks Etyki Museums Association – organizacji zrzeszającej brytyjskie instytucje muzealne. Zgodnie z tym kodeksem decyzje muzeów powinny opierać się na profesjonalnych standardach, być przejrzyste, jawne i służyć interesowi publicznemu.
Zdaniem Culture Unstained ujawnione dokumenty sugerują coś przeciwnego: że British Museum uległo politycznym naciskom, a następnie próbowało ukryć rzeczywiste przyczyny zmian. Organizacja wezwała do przeprowadzenia niezależnego dochodzenia w sprawie działań muzeum i jego dyrekcji.
Podobne wątpliwości zgłaszają badacze. Dan Hicks, profesor Uniwersytetu Oksfordzkiego i autor książki The Brutish Museums, powiedział Middle East Eye, że ujawnione e-maile rodzą poważne pytania o wpływy polityczne, procedury i integralność naukową muzeum. Jego zdaniem decyzje dotyczące treści wystaw w instytucji takiej jak British Museum powinny opierać się na wiedzy kuratorów i konsultacjach z zainteresowanymi społecznościami, a nie na „odruchowych reakcjach z góry” na skargi i presję zewnętrznych grup.
Muzeum nie odpowiada na kluczowe pytania
British Museum nie odpowiedziało szczegółowo na ustalenia śledztwa Middle East Eye. Zamiast tego przesłało redakcji wcześniejsze oświadczenie z lutego, w którym przekonywało, że twierdzenia o usunięciu Palestyny z ekspozycji są nieprawdziwe, ponieważ słowo „Palestyna” nadal pojawia się w innych częściach muzeum.
To jednak nie odpowiada na zasadnicze pytanie: dlaczego konkretne odniesienia do Palestyny zniknęły z części wystaw i dlaczego muzeum przedstawiało opinii publicznej nieprawdziwe lub wprowadzające w błąd wyjaśnienia na temat przyczyn tych zmian.
Spór o muzealne tabliczki stał się sporem o politykę pamięci
Sprawa British Museum jest czymś więcej niż konfliktem o redakcję opisów eksponatów. To spór o to, jak zachodnie instytucje kultury przedstawiają Palestynę, izraelską okupację i palestyńską historię – oraz czy w obliczu wojny i ludobójczych oskarżeń wobec Izraela decydują się na język zgodny z faktami historycznymi, czy raczej na język politycznie wygodny dla proizraelskich środowisk.
Dlatego po najnowszych ujawnieniach pytania kierowane do British Museum nie dotyczą już wyłącznie samych zmian na wystawach. Dotyczą również przejrzystości działania muzeum, jego niezależności od politycznego lobbingu oraz wiarygodności jego kierownictwa. Dla aktywistów, naukowców i przedstawicieli palestyńskiej społeczności w Wielkiej Brytanii odpowiedź muzeum będzie testem tego, czy jedna z najważniejszych instytucji kultury w kraju jest gotowa uczciwie wyjaśnić, w jaki sposób i pod czyją presją przepisywała historię Palestyny na swoich ścianach.
Źródło: Middle East Eye
KALENDARZ 