Hiszpania jako pierwsze państwo Unii Europejskiej podjęła formalne kroki przeciwko Palantir Technologies – amerykańskiej firmie technologicznej, której oprogramowanie do analizy danych i wyznaczania celów jest łączone z izraelskimi operacjami wojskowymi w Strefie Gazy. Według hiszpańskich mediów rząd w Madrycie rozpoczął proces blokowania przyszłych kontraktów z Palantirem w spółkach kontrolowanych przez państwo, powołując się na obawy o bezpieczeństwo narodowe, suwerenność danych i dostęp zagranicznej firmy do wrażliwych informacji.
Decyzja oznacza, że Palantir – jedna z najbardziej wpływowych firm sektora wojskowo-technologicznego w Stanach Zjednoczonych – znalazł się de facto na czarnej liście w części hiszpańskiego sektora publicznego. To pierwszy przypadek w UE, gdy państwo nie ogranicza się do pojedynczego zerwania współpracy, ale zaczyna blokować firmę na szerszą skalę w obszarach związanych z obronnością, komunikacją i infrastrukturą strategiczną.
Czym jest Palantir i dlaczego budzi tyle kontrowersji?
Palantir to amerykańska spółka specjalizująca się w analizie danych, sztucznej inteligencji i systemach wspierających służby bezpieczeństwa, wojsko oraz wywiad. Jej najbardziej znany produkt – Gotham – łączy ogromne ilości danych z różnych źródeł: nagrania z dronów, mapy, obrazy satelitarne, informacje wywiadowcze, transmisje z pola walki czy dane z nadzoru cyfrowego. Następnie pomaga wojsku i służbom wykrywać wzorce, śledzić osoby, przewidywać ruchy przeciwnika i wskazywać cele do ataku.
To właśnie ten typ technologii uczynił z Palantira jedną z kluczowych firm współpracujących z armią USA i z izraelskim wojskiem. Krytycy od dawna ostrzegają, że takie systemy nie są neutralnymi narzędziami analitycznymi, lecz elementem infrastruktury wojennej – pozwalającej szybciej wybierać cele, automatyzować proces zabijania i przerzucać odpowiedzialność z ludzi na algorytmy.
W przypadku Gazy zarzuty wobec Palantira są szczególnie poważne. Firma jest oskarżana o dostarczanie technologii, która mogła wspierać izraelski system namierzania i zabijania Palestyńczyków w ramach masowych operacji prowadzonych od października 2023 roku.
Hiszpania blokuje współpracę z Palantirem
Według informacji opublikowanych przez El Confidencial, decyzja o odcięciu Palantira zapadła na najwyższym szczeblu hiszpańskiej administracji. Wytyczne miały zostać przekazane z Moncloa, czyli biura premiera, do firm nadzorowanych przez SEPI – państwowy holding przemysłowy i fundusz majątkowy kontrolujący strategiczne spółki.
Polecenie dotyczy podmiotów działających w obszarach komunikacji, technologii wojskowej, bezpieczeństwa i infrastruktury krytycznej. Wśród firm, które mają zostać objęte blokadą współpracy z Palantirem, wymieniane są m.in. telekomunikacyjny gigant Telefónica, spółka technologiczno-obronna Indra oraz stoczniowy koncern wojskowy Navantia. Członkowie zarządów części tych firm mieli otrzymać wyraźny sygnał, by nie zawierać z Palantirem żadnych umów, które mogłyby narażać hiszpańską suwerenność lub dawać zagranicznej firmie dostęp do strategicznych informacji.
Interwencja rządu już wpłynęła na konkretne projekty. Według doniesień zablokowano niemal gotową współpracę Palantira z Navantią, a także planowane porozumienie z hiszpańską Guardia Civil, które zawetował minister spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska.
Dlaczego Madryt zdecydował się na taki ruch?
Oficjalnym powodem są obawy o bezpieczeństwo danych i możliwość przekazywania wrażliwych informacji firmie głęboko powiązanej z amerykańskim aparatem bezpieczeństwa. Palantir od lat współpracuje z Pentagonem, amerykańskimi służbami i wywiadem, a jego założyciele oraz kierownictwo utrzymują bliskie relacje z elitami politycznymi w Waszyngtonie, zwłaszcza z otoczeniem Donalda Trumpa.
Dla Hiszpanii problem nie sprowadza się więc wyłącznie do technologii, ale dotyczy także polityki. Rząd Pedro Sáncheza od miesięcy zajmuje znacznie bardziej krytyczne stanowisko wobec Izraela niż administracja USA, szczególnie w sprawie wojny w Gazie. W tym kontekście wpuszczenie do strategicznych sektorów firmy, która publicznie deklaruje wsparcie dla izraelskiej armii i współtworzy amerykańsko-izraelską infrastrukturę wojenną, zaczęło być postrzegane nie tylko jako ryzyko techniczne, ale również jako problem polityczny i moralny.
Palantir i Izrael: technologia dla armii prowadzącej wojnę w Gazie
Znaczenie Palantira w izraelskiej machinie wojennej wykracza daleko poza zwykłe kontrakty informatyczne. Firma podpisała rozszerzone porozumienie z izraelskim Ministerstwem Obrony, którego celem było wykorzystanie jej zaawansowanych technologii w operacjach wojennych. W praktyce chodzi o systemy oparte na sztucznej inteligencji, zdolne do przetwarzania tajnych raportów wywiadowczych i wspierania decyzji o tym, kto zostanie uznany za cel ataku.
Szef Palantira Alex Karp nie ukrywał charakteru tej współpracy. Publicznie przyznał, że technologia firmy bywa „używana do zabijania ludzi”. Sam Palantir ogłosił po wybuchu wojny, że „stoi po stronie Izraela”, a zarząd firmy zorganizował posiedzenie w Tel Awiwie, podkreślając, że działalność spółki w regionie „nigdy nie była ważniejsza”.
Karp poszedł jeszcze dalej. W jednym z wywiadów przedstawił się jako „najbardziej publicznie wspierający Izrael prezes” dużej firmy technologicznej i stwierdził, że Izrael stoi „po stronie dobra”. W ten sposób Palantir sam ustawił się nie jako neutralny dostawca technologii, ale jako polityczny i korporacyjny sojusznik izraelskiego państwa w czasie wojny.
AI, listy celów i przyspieszone zabijanie
Obawy wokół Palantira wynikają z tego, że technologia firmy wpisuje się w szerszy system izraelskiej wojny opartej na masowym nadzorze, automatyzacji i sztucznej inteligencji. W ostatnich miesiącach kolejne śledztwa ujawniały, że izraelskie wojsko korzysta z systemów generujących długie listy celów na podstawie danych z telefonów, wiadomości tekstowych, lokalizacji i cyfrowej inwigilacji Palestyńczyków. Tak wytypowane osoby mogą zostać zaatakowane w ciągu minut.
Palantir nie jest jedyną firmą związaną z tym procesem, ale jej technologia należy do tej samej kategorii narzędzi: systemów, które pozwalają zintegrować gigantyczne ilości danych, błyskawicznie wytypować „podejrzane” osoby i przekazać armiom gotowe wskazania do uderzenia. Sam Karp chwalił się wcześniej, że na Ukrainie technologia firmy pozwala skrócić czas między wykryciem celu a jego zabiciem do dwóch-trzech minut. Dla obrońców praw człowieka to nie dowód skuteczności, lecz ostrzeżenie przed automatyzacją zabijania i rozmywaniem odpowiedzialności za śmierć cywilów.
Właśnie dlatego Palantir znalazł się pod ostrzałem organizacji praw człowieka, aktywistów cyfrowych i części własnych pracowników. W ostatnich miesiącach dochodziło do protestów pod biurami firmy, a część zatrudnionych rezygnowała z pracy, nie chcąc uczestniczyć w działalności przedsiębiorstwa wspierającego izraelską wojnę w Gazie.
Hiszpania wyprzedza resztę Europy
Hiszpański ruch nie pojawia się w próżni. W Europie narasta sceptycyzm wobec Palantira, ale do tej pory działania poszczególnych państw były rozproszone i dotyczyły raczej pojedynczych kontraktów niż całościowej blokady.
We Francji ogłoszono w ubiegłym miesiącu, że krajowa służba wywiadowcza zakończy współpracę z Palantirem i zastąpi jego oprogramowanie rozwiązaniem francuskiej firmy ChapsVision. W Niemczech część instytucji odpowiedzialnych za cyberbezpieczeństwo i wywiad również coraz częściej skłania się ku europejskim alternatywom. W Wielkiej Brytanii burmistrz Londynu Sadiq Khan zablokował kontrakt o wartości 50 mln funtów między Palantirem a Metropolitan Police, wskazując na poważne naruszenia zasad zamówień publicznych.
Hiszpania poszła jednak najdalej. To pierwszy kraj UE, który próbuje zamknąć Palantirowi drogę do szerokiej współpracy z państwowymi i półpaństwowymi firmami działającymi w kluczowych sektorach.
Jest jeden wyjątek: wojsko wciąż korzysta z Palantira
Jednocześnie hiszpańska blokada nie jest pełna. Palantir nadal posiada aktywny kontrakt z hiszpańskim Ministerstwem Obrony. Chodzi o umowę o wartości 16,5 mln euro, podpisaną w 2023 roku z Centrum Wywiadu Sił Zbrojnych i obowiązującą do listopada tego roku. Wojskowi naciskają na minister obrony Margaritę Robles, by kontrakt został przedłużony, argumentując, że platforma Palantira ma duże znaczenie operacyjne.
To właśnie ten wyjątek staje się teraz jednym z najważniejszych punktów sporu. Dwie partie wchodzące w skład koalicji premiera Sáncheza – Sumar i Junts – domagają się od rządu wyjaśnień, dlaczego firma objęta polityczną blokadą w innych sektorach wciąż może działać w obszarze obronności. Rząd odpowiedział dotąd jedynie, że Palantir nie ma dostępu do danych hiszpańskich obywateli.
Spór o Palantira to także spór o suwerenność technologiczną
W tle całej sprawy znajduje się jeszcze jeden istotny wątek: kto ma kontrolować dane, systemy wojskowe i cyfrową infrastrukturę europejskich państw. Dla Madrytu decyzja o ograniczeniu Palantira wpisuje się w szerszy plan uniezależniania się od zagranicznych platform obronnych i budowania własnych technologii.
Hiszpania już zwiększa inwestycje w krajowe rozwiązania. Niedawno zatwierdzono 115 mln euro wsparcia dla katalońskiej firmy Openchip, która ma rozwijać technologie związane z przetwarzaniem danych i suwerennością cyfrową. W tym sensie spór o Palantira nie dotyczy wyłącznie Gazy ani samej firmy, ale także pytania, czy państwa europejskie chcą oddawać kluczowe obszary bezpieczeństwa pod kontrolę amerykańskich korporacji blisko związanych z Pentagonem, Trumpem i izraelską machiną wojenną.
Symboliczny cios w firmę, która stała się twarzą wojny opartej na algorytmach
Ruch Hiszpanii ma więc znaczenie nie tylko kontraktowe, ale i symboliczne. To pierwszy tak wyraźny sygnał ze strony państwa UE, że współpraca z Palantirem – firmą jawnie wspierającą Izrael i rozwijającą technologię używaną do wskazywania celów w wojnach – staje się politycznie toksyczna.
To również precedens na skalę europejską: zachodnie państwo nie ogranicza się już do ogólnych deklaracji o prawach człowieka, lecz zaczyna uderzać w jedną z korporacji współtworzących technologiczną infrastrukturę tej wojny. Pytanie brzmi teraz, czy za Hiszpanią pójdą kolejne kraje Europy – i czy presja obejmie także te kontrakty Palantira, które wciąż pozostają nienaruszone.
Źródło: Quds News Network
KALENDARZ 