Historia Handali i tajemniczej śmierci

Handala – chłopiec z loga ruchu BDS – został niedawno uznany w Niemczech (obok m.in. przekrojonego arbuza) za jeden z symboli ekstremistycznych. Jaka jest historia tego rysunku, który zaprzecza większości współczesnych zasad projektowania logotypów, kogo przedstawia i dlaczego jego autor został zamordowany?


Jeśli kiedykolwiek przyglądaliście się logowi ruchu BDS (Boycott, Divestment and Sanctions) mogło was uderzyć, że na pierwszy rzut oka ciężko rozpoznać, co ono dokładnie przedstawia. Dopiero po dłuższej chwili można tam dostrzec postać – i to przedstawioną w sposób zupełnie przeciwny zarówno kanonom marketingu jak i patriotycznej estetyce.

Handala – postać o której mowa – ma bowiem być metaforycznym przedstawieniem narodu palestyńskiego. Jednak przedstawia ona nie bojownika, nie silnego mężczyznę lub troskliwą matkę – co zazwyczaj widzimy w sztuce patriotycznej (pomyślcie chociaż o Matce Gruzji z Tblisi czy kijowskiej Matce-Ojczyźnie) – ale dziesięcioletniego chłopca. Brudnego. Zaniedbanego. W porwanych ubraniach. Narysowanego w tym niezbyt atrakcyjnym dla dzisiejszego oka stylu graficznym komiksów z połowy XX wieku, przywodzącym na myśl Fistaszki i Snoopiego. I do tego wszystkiego, odwróconego tyłem do widza, z zaplecionymi za plecami rękami. Nie widzimy jego twarzy,  nie wiemy jak wygląda, przez co ciężko jest nawiązać emocjonalną relacje z postacią. Skąd pomysł na taki symbol?

Ojciec Handala

Nadżji Al-Ali był jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci palestyńskiej kultury politycznej w drugiej połowie XX wieku. Urodził się w Galilei w 1938 r., a po wysiedleniu dorastał w obozie dla uchodźców w południowym Libanie. W latach 60 został znanym dziennikarzem i karykaturzystą. Jego prace dostrzegł Ghassan Kanafani, jeden z ważniejszych palestyńskich liderów politycznych i twórców kultury i pomógł mu zyskać popularność.

Al-Ali zasłynął właśnie jako twórca postaci Handali. Tłumaczył, że zdecydował się na ten nieoczywisty wybór – przedstawienie Palestyńczyków jako  bosego chłopca odwróconego plecami do widza, ponieważ sam jako dziecko był zmuszony opuścić Palestynę. Handala ma więc mieć 10 lat – wiek, w którym Al-Ali został wygnany z domu – i jak mówił jego twórca, nie dorośnie aż nie wróci do ojczyzny. Jego odwrócona poza i splecione za plecami dłonie symbolizują, według autora, odrzucenie przez tę postać „rozwiązań narzucanych z zewnątrz”. Handala nie chce prosić ani rozmawiać z zagranicznymi siłami, które łaskawie oddadzą mu nieznaczną część jego własności czy wolności, uosabiając tym samym palestyńskie przekonanie o swojej wyższości moralnej, graniczącego momentami (moim zdaniem) z arogancją. Musicie bowiem zrozumieć, że Al-Ali krytykował praktyczne wszystkich – nie tylko Izrael i Amerykę, ale również arabskie reżimy, kierownictwo OWP.  Nadżi al-Ali był zdecydowanie niezależnym, lewicującym i panarabskim nacjonalisą. W swojej twórczości odrzucał wszelkie porozumienia polityczne, które nie potwierdzały palestyńskiego prawa do całej historycznej Palestyny. Był przekonany, że Palestyna powinna zostać wyzwolona poprzez walkę zbrojną i odrzucał wszelkie formy kapitulacji lub normalizacji relacji z państwem izraelskim i politycznie był powiązany najsilniej z Ludowym Frontem Wyzwolenia Palestyny. Jeśli spotkaliście kiedyś Palestyńczyków mieszkających w obozach uchodźczych, nie tych zwesternizowanych i występujących w mediach, którzy muszą dostosować się do zachodniego dyskursu, często wciąż spotkacie się z tą postawą: chcemy całej Palestyny, mamy moralną rację, wylaliśmy morze krwi i nie interesują nas żadne kompromisy.

Handala nosi podarte ubrania, jest brudny i chodzi boso, co podkreśla jego solidarność z biednymi, uchodźcami i wygnanymi z domów, skazanymi na tułaczkę, w opozycji do m.in. arabskich elit, które Al-Ali często przestawia jako groteskowe, grube postaci z zasznurowanymi ustami albo będące na pasku obcych potęg. Miał być symbolem palestyńskiego wygnania, złości, bezsilności i oporu. Mimo że Nadżji Al Ali narysował kilkadziesiąt tysięcy komiksowych rysunków – a Handala występuje na setkach jeśli nie tysiącach z nich – nigdy nie zobaczyliśmy jego twarzy. Sam autor zapowiadał, że Handala „odwróci się twarzą do czytelników dopiero wtedy, gdy palestyńscy uchodźcy powrócą do swojej ojczyzny”. Handala nie chce się podobać zachodniemu odbiorcy, nie zależy mu na przypodobaniu się nikomu w ogóle.

Kiedy dziś oglądamy prace Al-Alego, wiele rysunków może nam trącić myszką, ale w gruncie rzeczy są bardzo podobne do zachodniego mainstreamu gazetowych karykatur politycznych, które oglądali nasi dziadkowie i rodzice: radykalnych, przerysowanych, na granicy dobrego smaku. Al-Ali wydawał się najbliższy temu co – używając określenia Wojciecha Szewki – „mówi ulica”. Był popularny w świecie arabskim, współpracował z wieloma gazetami i otrzymał szereg nagród i wyróżnień. „Guardian” określił go kiedyś jako najbliższy odpowiednik arabskiej opinii publicznej.

Handala ikoną BDS

Boycott, Divestment and Sanctions (BDS) to międzynarodowy ruch polityczny i kampania nacisku ekonomicznego wobec Izraela, uruchomiona w 2005 roku przez ponad 170 organizacji palestyńskiego społeczeństwa obywatelskiego. Skrót oznacza:

  • Boycott — bojkot izraelskich produktów, instytucji i wydarzeń,
  • Divestment — wycofywanie inwestycji z firm współpracujących z izraelską okupacją,
  • Sanctions — naciski na państwa i organizacje międzynarodowe, by nakładały sankcje na Izrael.

Ruch argumentuje, że wzoruje się na kampanii przeciw apartheidowi w Republice Południowej Afryki i domaga się zakończenia okupacji terytoriów palestyńskich, pełnej równości dla Palestyńczyków w Izraelu, uznania prawa powrotu palestyńskich uchodźców zgodnie z rezolucjami ONZ.

BDS działa głównie poprzez kampanie konsumenckie, akademickie, kulturalne i inwestycyjne. Część środowisk akademickich i artystycznych nawołuje np. do bojkotu izraelskich uniwersytetów czy instytucji kultury współpracujących z państwem izraelskim. BDS w części państw, takich jak USA ma status organizacji ekstremistycznej. Ponad 35 stanów wprowadziło ustawy „anty-BDS”, które zakazują instytucjom rządowym zawierania umów lub inwestowania w firmy, które bojkotują Izrael. Przez pierwsze lata ruchu forma loga BDS nie była jednoznacznie ustalona: używano logotypów tekstowych, gałązek oliwnych, gołębi czy właśnie Handali. Po 2010 r. powstało jednolite, rozpoznawalne logo BDS, przedstawiające czerwone litery skrótu i postać Handali, trzymającą w splecionych za plecami rękach wagę. Ten wybór symbolizuje nie tylko solidarność z Palestyną ale – jak odbiera to część interpretatorów – odwrócenie się plecami od bojkotowanych instytucji, tak jak oryginalny Handala Al-Alego nie chciał mieć do czynienia z żadnymi siłami i instytucjami, które odbierał jako opresyjne. Warto jednak zauważyć, że w gruncie rzeczy postulaty BDS są mniej radykalne, niż poglądy polityczne Al-Alego.

Trzymana przez Handalę waga  wydaje się symbolizować (ale to już moje zdanie) dążenie do sprawiedliwości i równości  wobec prawa międzynarodowego.

Dziwna śmierć rysownika

Al-Ali mieszkał i tworzył w Libanie (także w obozie w Szatili) i Kuwejcie, jednak w latach 80. przeniósł się do Wielkiej Brytanii. Został postrzelony w szyję (według innych źródeł w twarz, tuż pod okiem, jeszcze inne źródła mówią, że kula trafiła w kark i wyszła pod okiem – ten ostatni detal będzie później istotny) z bliskiej odległości 22 lipca 1987 r. na granicy dzielnicy Knightsbridge i Chelsea w Londynie. Po miesiącu zmarł w szpitalu. Świadkowie widzieli młodego mężczyznę o bliskowschodnim wyglądzie uciekającego z miejsca zamachu i odjeżdżającego srebrnym mercedesem.

Na kilka tygodni przed śmiercią al-Ali miał otrzymać telefoniczne ostrzeżenie, aby przestał atakować Jasera Arafata (którego przedstawiał często jako zniewieściałego lub homoseksualistę, co wzbudzało dużo złości opisanego) i „zmienił swoje nastawienie”. Zignorował groźby i wkrótce opublikował karykaturę Arafata, która została uznana za szczególnie drażliwą politycznie. Rodzina rysownika do dziś utrzymuje, że to właśnie Arafat zlecił jego zabójstwo.

Podejrzenia te wzmocnił trop prowadzący do Abdula Rahima Mustafy, członka Force 17 – elitarnej formacji bezpieczeństwa OWP odpowiedzialnej za ochronę Arafata i operacje specjalne. Abyście mogli zrozumieć, czym była ta formacja, pozwólcie, że podam wam kilka jej działań z tego okresu. W 1979 roku członkowie Force 17 zostali wysłani do Ugandy, aby wspierać działania OWP mające na celu obronę reżimu Idi Amina podczas wojny Uganda–Tanzania. We wrześniu 1985 r. uzbrojeni napastnicy, powiązani z Force 17, wtargnęli na jacht zacumowany w Larnace na Cyprze i zabili trzech obywateli Izraela, choć wówczas władze OWP zaprzeczały jakiemukolwiek udziałowi. W grudniu 1985 r. Force 17 przyznała się do porwania i zabójstwa żołnierza IDF Moszego Leviego, którego spalone ciało znaleziono w pobliżu Mazor. Jednak rola Force 17 w fizycznej walce z Izraelem była drugorzędną. Zadaniem jednostki były przede wszystkim działania wywiadowcze oraz „dyscyplinowanie” innych Palestyńczyków. W latach 90. Force 17 miało grozić i porywać m.in. Palestyńczyków gotowych sprzedawać Izraelowi ziemię, w latach 00. byli też siła w krwawych zmaganiach w Hamasem.

Abdul Mustafa został wcześniej wydalony z Wielkiej Brytanii, lecz według ustaleń śledczych wrócił do kraju w czasie zamachu, po czym ponownie zniknął. Założono więc, że to Force 17 było odpowiedzialne za zabójstwo Al-Alego, w ramach wewnętrznych walk frakcyjnych.

Podczas poszukiwań policja odkryła  sześć walizek wypełnionych bronią i materiałami wybuchowymi. Należały one do Ismaila Hassana Sowana, palestyńskiego inżyniera. Sowan twierdził później, że był podwójnym agentem pracującym dla izraelskiego wywiadu Mossad, który wykorzystywał go do obserwacji Mustafy i działalności Force 17 w Wielkiej Brytanii. Kolejny, drugi, podejrzany o zabójstwo (którego dane nie zostały przekazane opinii publicznej) okazał się też być członkiem Force 17, który przyznał się do pracy dla Mossadu. Tak więc relatywnie mała palestyńska komórka w Londynie miała przynajmniej dwóch agentów Mossadu w swoich szeregach. Co istotne, szpiedzy byli zaangażowani w podsekcję odpowiedzialną za organizację zabójstw i zamachów politycznych.  Jeden był kwatermistrzem oddziału egzekucyjnego i miał w swoim posiadaniu 145 kg Semtexu.

Choć Izrael zaprzeczał jakiejkolwiek odpowiedzialności za zabójstwo, brytyjski rząd był oburzony informacjami, że Mossad prowadził w kraju tajne operacje i miał agentów wewnątrz Force 17, nie informując o tym władz brytyjskich. Z perspektywy Brytyjczyków, sojusznik wiedział, a być może koordynował i organizował operację terrorystyczne na ich terenie, w tym przechowywanie materiałów wybuchowych w ilościach, które mogłyby posłużyć do szeregu krwawych zamachów. Dla zobrazowania sytuacji – londyńskie zamachy z 7.07.2001 r., które kosztowały życie ponad 50 osób i pozostawiły prawie 800 rannych, sprowadzały się do wykorzystania zaledwie ok. 20 kg (i to słabszego materiału) łącznie przez 4 sprawców.

W rezultacie doszło do poważnego kryzysu dyplomatycznego. Wielka Brytania odmówiła ponownego wjazdu jednemu z izraelskich dyplomatów, wydaliła attaché ambasady Ariego Regeva, uznawanego za osobę kierującą działalnością Sowana, a premier Margaret Thatcher nakazała zamknięcie operacji Mossadu na terenie Zjednoczonego Królestwa. Brytyjscy śledczy uznali, że Mossad musiał przynajmniej wiedzieć o planowanym zamachu na Al-Alego.

Al-Ali przeszkadza nawet po śmierci

Do dziś nie wiemy, czy zabójstwo Al-Alego było zlecone przez Jassera Arafata i Fatah czy – jak sugerują niektórzy – zainspirowane przez Mossad, który skorzystał na sianiu podziałów i krwawych walkach wśród palestyńskich frakcji. Sowan został uznany winnym nielegalnego posiadania broni palnej i skazany na 11 lat więzienia, jednak ani jego, ani drugiego podejrzanego nie uznano za winnych zabójstwa Al-Alego. Tożsamość strzelca pozostaje nieznana, a ostatecznie sprawa pozostaje nierozwiązana. W sierpniu 2017 r. brytyjscy detektywi wznowili śledztwo w sprawie zabójstwa, 30 lat po śmierci, licząc, że może upływ czasu skłoni milczących wcześniej świadków do rozmowy. Nie ujawniono jednak żadnych nowych faktów.

Pomnik Al-Alego autorstwa rzeźbiarza Charbela Farisa został wzniesiony przy wejściu do obozu Ain al-Hilweh w Libanie, gdzie rysownik spędził część młodości. Pomnik wykonany z włókna szklanego i poliestru miał prawie trzy metry. W prawej ręce trzymał kamień, a w lewej książeczkę z rysunkami.

Wkrótce po ukończeniu pomnik został uszkodzony przez nieznanych sprawców; podobnie jak Al-Ali, figura została postrzelona w lewe oko. Pomnik naprawiono i ponownie ustawiono, lecz wkrótce potem został ponownie zniszczony.

Udostępnij:
Paweł Jędral
Paweł Jędral

Analityk, reportażysta, absolwent MISH, realizował projekty badawcze m.in. związane z polityką międzynarodową czy bioróżnorodnością.

Artykuły: 32
Przejdź do treści