USA wypowiadają wojnę MTK

Administracja Donalda Trumpa zapowiada, że będzie „rozmontowywać” Międzynarodowy Trybunał Karny „cegła po cegle”, a organizacje broniące praw Palestyńczyków odpowiadają pozwem w amerykańskim sądzie. Spór dotyczy sankcji nałożonych na MTK, jego pracowników, sędziów i podmioty współpracujące z Trybunałem po tym, jak wydał on nakazy aresztowania izraelskiego premiera Benjamina Netanyahu i byłego ministra obrony Joawa Gallanta.

Dwie amerykańskie organizacje – Democracy for the Arab World Now oraz Taxpayer Alliance Against Genocide – złożyły pozew przeciwko administracji Trumpa w sądzie federalnym na Manhattanie. Domagają się zablokowania sankcji wymierzonych w Międzynarodowy Trybunał Karny i osoby lub organizacje współpracujące z jego postępowaniami dotyczącymi Palestyny. Według pozwu restrykcje zmusiły organizacje do samoocenzury i ograniczenia działań, które wcześniej prowadziły w ramach obrony praw Palestyńczyków.

Sprawa dotyczy decyzji Trumpa z lutego 2025 roku. Prezydent USA wydał wtedy rozporządzenie nakładające sankcje na osoby związane z MTK, jeśli Trybunał prowadzi działania przeciwko obywatelom USA lub ich sojuszników. W praktyce chodziło przede wszystkim o sprawę Izraela i śledztwo dotyczące zbrodni popełnianych w Strefie Gazy. Nakazy aresztowania wobec Netanyahu i Gallanta zostały przez Waszyngton oraz Tel Awiw odrzucone, ponieważ USA i Izrael nie są stronami Statutu Rzymskiego i nie uznają jurysdykcji Trybunału.

Organizacje, które złożyły pozew, twierdzą jednak, że sankcje poszły znacznie dalej niż zwykły sprzeciw wobec MTK. Ich zdaniem administracja Trumpa stworzyła mechanizm, który może karać amerykańskie organizacje i obywateli za kontakty z Trybunałem, palestyńskimi grupami praw człowieka, sankcjonowanymi ekspertami oraz osobami zaangażowanymi w dokumentowanie zbrodni w Gazie. Chodzi zwłaszcza o szerokie rozumienie pojęcia „usługi”, które może obejmować przekazywanie analiz prawnych, wymianę dowodów, współpracę przy raportach czy wspólne kampanie rzecznicze.

W pozwie organizacje podkreślają, że już teraz musiały wstrzymać część pracy. DAWN miało zawiesić przygotowywanie materiałów dla MTK dotyczących działań Izraela w czasie wojny w Gazie, ograniczyć wymianę dowodów i analiz prawnych z sankcjonowanymi organizacjami oraz zakończyć współpracę z Francescą Albanese, specjalną sprawozdawczynią ONZ ds. okupowanych terytoriów palestyńskich, która również została objęta amerykańskimi restrykcjami. Według pozwu efekt mrożący jest „głęboki”, bo organizacje obawiają się więzienia i ruinujących kar finansowych.

Omar Shakir, dyrektor wykonawczy DAWN, określił działania administracji Trumpa jako użycie „tępego narzędzia sankcji ekonomicznych” nie tylko przeciw obrońcom praw człowieka, ale także przeciw politycznej ekspresji milionów Amerykanów. Jego zdaniem rząd USA narusza konstytucyjne prawa obywateli, by chronić przedstawicieli obcego państwa oskarżanych o ludobójstwo.

Pozew pojawia się w momencie, gdy Waszyngton zaostrza retorykę wobec MTK. Sekretarz stanu Marco Rubio w tekście opublikowanym w „Wall Street Journal” zapowiedział, że administracja Trumpa będzie „rozmontowywać” Trybunał „cegła po cegle, jeśli będzie trzeba”. Według Rubio MTK stanowi zagrożenie dla amerykańskiej suwerenności, ponieważ miałby rościć sobie prawo do ścigania żołnierzy, funkcjonariuszy i urzędników USA mimo braku zgody Waszyngtonu na jurysdykcję Trybunału.

Rubio przedstawia spór jako obronę USA przed „globalnym trybunałem”, który jego zdaniem może stawiać Amerykanów przed sądem na podstawie prawa, którego Stany Zjednoczone nie przyjęły. W jego narracji MTK i jego sojusznicy prowadzą wojnę przeciw USA nie „kulami i rakietami”, lecz statutami, traktatami i siłą „tak zwanego prawa międzynarodowego”. Waszyngton zapowiada użycie wszystkich narzędzi państwa, aby osłabić zdolność Trybunału do działania.

Administracja Trumpa nie ogranicza się więc do krytyki. Według doniesień Associated Press i Reutersa sankcje objęły już palestyńskie organizacje praw człowieka, sędziów i pracowników MTK, byłego głównego prokuratora Trybunału oraz Francescę Albanese. Departament Stanu sugerował też możliwość kolejnych sankcji, cofania wiz, zakazów podróży i zwiększonej presji na państwa, które nie odrzucą jurysdykcji MTK.

To oznacza, że spór o Trybunał przestaje być wyłącznie kwestią prawa międzynarodowego. Staje się także walką o możliwość prowadzenia działań rzeczniczych w samych Stanach Zjednoczonych. Jeśli organizacje broniące praw Palestyńczyków nie mogą bezpiecznie przekazywać informacji MTK, współpracować z ekspertami ONZ ani przygotowywać analiz dotyczących izraelskich zbrodni, sankcje zaczynają działać jak narzędzie cenzury politycznej.

Szczególnie istotne jest to, że sprawa dotyczy Gazy. MTK wydał nakazy aresztowania Netanyahu i Gallanta w związku z zarzutami dotyczącymi zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. Dla Palestyńczyków Trybunał pozostaje jednym z niewielu międzynarodowych mechanizmów, które mogą choćby symbolicznie podważyć bezkarność izraelskich przywódców. Atak Waszyngtonu na MTK jest więc odbierany jako próba ochrony Izraela przed odpowiedzialnością.

Amerykańska ofensywa wpisuje się w długą historię wrogości Waszyngtonu wobec MTK, ale obecna skala działań jest wyjątkowa. Trump już w swojej pierwszej kadencji nakładał sankcje na osoby związane z Trybunałem, m.in. w związku ze śledztwem dotyczącym Afganistanu. Reuters przypomina, że tamte działania zostały później zablokowane w sądzie i cofnięte przez administrację Joe Bidena. Teraz jednak spór wraca w znacznie ostrzejszej formie, bezpośrednio powiązanej z obroną Izraela przed konsekwencjami wojny w Gazie.

Eksperci cytowani przez Just Security zwracają uwagę, że USA przez lata miały zmienny stosunek do MTK. Waszyngton nigdy nie przystąpił do Trybunału, ale w niektórych sprawach korzystał z jego istnienia albo wspierał postępowania, gdy dotyczyły przeciwników USA, np. Rosji po inwazji na Ukrainę. Problem zaczyna się wtedy, gdy międzynarodowa sprawiedliwość może objąć sojuszników Stanów Zjednoczonych lub działania wspierane przez Waszyngton.

W tym sensie najnowszy pozew DAWN i Taxpayer Alliance Against Genocide ma znaczenie szersze niż sama sprawa MTK. Organizacje próbują wykazać, że administracja Trumpa używa sankcji, by ograniczyć konstytucyjnie chronioną działalność: wolność słowa, wolność zrzeszania się i prawo do prowadzenia rzecznictwa politycznego. Jeśli sąd przyzna im rację, może to zatrzymać część kampanii wymierzonej w Trybunał. Jeśli nie, administracja otrzyma silny instrument zastraszania środowisk dokumentujących zbrodnie Izraela.

Rubio przedstawia MTK jako zagrożenie dla suwerenności USA. Organizacje propalestyńskie odpowiadają, że prawdziwym zagrożeniem jest bezkarność potężnych państw i ich sojuszników. Ich zdaniem Waszyngton nie broni prawa, lecz próbuje zniszczyć instytucję, która może rozliczać zbrodnie wojenne, zbrodnie przeciwko ludzkości i ludobójstwo tam, gdzie lokalne systemy prawne nie chcą lub nie potrafią tego zrobić.

Dlatego ten konflikt ma wymiar globalny. Jeśli najpotężniejsze państwo świata może sankcjami sparaliżować Trybunał, zastraszyć jego pracowników i uciszyć organizacje współpracujące przy śledztwach, to cały system międzynarodowej odpowiedzialności zostaje poważnie osłabiony. A dla Palestyńczyków oznacza to jasny sygnał: nawet gdy istnieją dowody zbrodni, nawet gdy międzynarodowy sąd wydaje nakazy aresztowania, polityczna ochrona Izraela pozostaje dla Waszyngtonu ważniejsza niż sprawiedliwość.

Źródło: Middle East Eye

Udostępnij: