Hamas ogłosił rozwiązanie organu odpowiedzialnego za zarządzanie Strefą Gazy, otwierając drogę do przejęcia administracji cywilnej przez technokratyczny komitet. Ruch przekazał, że decyzja ma służyć „wyższemu interesowi” Palestyńczyków i pomóc zatrzymać wojnę eksterminacyjną przeciwko mieszkańcom Gazy.
W poniedziałek Rządowy Komitet Kryzysowy poinformował, że jego kierownictwo złożyło rezygnację i jest gotowe w pełni przekazać władzę Narodowemu Komitetowi ds. Zarządzania Gazą (NCAG). Jak podano, przygotowania do transferu kompetencji zostały już zakończone, a mediatorzy zostali wezwani do wywarcia presji, by nowy komitet mógł jak najszybciej wejść do Strefy Gazy i rozpocząć wykonywanie swoich obowiązków.
W oświadczeniu podkreślono, że decyzja została podjęta w odpowiedzi na „wyższy interes” mieszkańców Gazy w obliczu trwającej wojny, blokady, opóźnionej odbudowy oraz odmowy wycofania się Izraela z terytorium. Według władz komitetu przekazanie administracji ma wzmocnić odporność społeczeństwa i pomóc w łagodzeniu skutków katastrofy humanitarnej.
Hamas deklaruje gotowość do wycofania się z codziennego rządzenia
To jeden z najpoważniejszych politycznych kroków Hamasu od lat. Ruch sprawuje władzę w Strefie Gazy od 2007 roku, po zwycięstwie w wyborach parlamentarnych rok wcześniej i późniejszym przejęciu kontroli nad enklawą. Od wejścia w życie zawieszenia broni między Hamasem a Izraelem w październiku 2025 roku organizacja wielokrotnie sygnalizowała jednak, że jest gotowa zrezygnować z codziennego administrowania terytorium.
Szef rządowego biura medialnego w Gazie Ismail Al-Thawabta powiedział agencji AFP, że przewodniczący Komitetu Kryzysowego Mohammed al-Farra formalnie złożył rezygnację i zdecydował o rozwiązaniu komitetu, aby ułatwić przejście do nowej struktury administracyjnej.
Drugi przedstawiciel Hamasu przekazał, że organizacja poinformowała już o swojej decyzji inne palestyńskie frakcje podczas niedawnego spotkania w Kairze. Według jego relacji ugrupowania te miały przyjąć ruch Hamasu z zadowoleniem, uznając go za poważny krok w stronę uruchomienia nowej administracji.
Rzecznik Hamasu Hazem Qassem powiedział wprost, że organizacja „nie będzie już odpowiadać za zarządzanie Strefą Gazy”, aby „odebrać okupacji wszelkie preteksty do kontynuowania agresji i wojny eksterminacji”. Dodał, że Hamas liczy na szybkie wejście Narodowego Komitetu ds. Zarządzania Gazą do enklawy i potwierdził gotowość do przekazania mu obowiązków administracyjnych, by zapewnić powodzenie tego procesu.
Jednocześnie Al-Thawabta zaznaczył, że pracownicy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych pozostaną na swoich stanowiskach, aby nie dopuścić do powstania próżni bezpieczeństwa.
Czym jest NCAG i dlaczego nie wszedł jeszcze do Gazy?
Narodowy Komitet ds. Zarządzania Gazą, czyli NCAG, został powołany przez tzw. „Board of Peace”, ciało utworzone przez administrację Donalda Trumpa po wynegocjowaniu kruchego zawieszenia broni między Hamasem a Izraelem w październiku 2025 roku. Z założenia komitet ma przejąć cywilne zarządzanie Strefą Gazy i stworzyć technokratyczną administrację, która formalnie nie byłaby kierowana przez Hamas.
Problem w tym, że mimo upływu miesięcy NCAG nadal pozostaje poza Gazą. Według przekazanych informacji jego wejście do enklawy blokuje Izrael, który sprzeciwia się wdrożeniu nowego modelu zarządzania na warunkach uzgodnionych przez mediatorów.
To właśnie ten impas nadaje decyzji Hamasu szczególny ciężar polityczny. Organizacja próbuje pokazać, że jest gotowa ustąpić z bezpośredniego rządzenia, a więc formalnie spełnić jeden z głównych warunków stawianych przez Izrael i część zachodnich państw. Zarazem Hamas podkreśla, że mimo tej deklaracji Izrael wciąż blokuje rozwiązanie polityczne i kontynuuje działania wojenne.
Decyzja nie dotyczy skrzydła zbrojnego Hamasu
Ważne jest jednak to, czego poniedziałkowe ogłoszenie nie obejmuje. Hamas zapowiedział gotowość do przekazania administracji cywilnej, ale nie dotyczy to jego skrzydła zbrojnego ani kwestii rozbrojenia. Organizacja od miesięcy podkreśla, że nie rozważy oddania broni, dopóki nie powstanie palestyńska administracja zdolna przejąć odpowiedzialność za Gazę i dopóki nie będzie gwarancji zakończenia izraelskiej okupacji oraz ataków.
To jeden z głównych punktów sporu. Izrael od dawna domaga się, by Hamas rozbroił się, oddał władzę w Gazie i faktycznie rozwiązał się jako organizacja. Hamas i część palestyńskich ugrupowań odrzucają te żądania, argumentując, że naród znajdujący się pod okupacją ma prawo do oporu zbrojnego zgodnie z prawem międzynarodowym. W tym ujęciu broń nie jest jedynie instrumentem Hamasu, lecz elementem szerszej strategii oporu wobec okupacji.
Rozejm utknął, a Izrael zamiast się wycofywać, rozszerza okupację
Decyzja Hamasu zapada w momencie, gdy rozmowy o drugiej fazie zawieszenia broni w Gazie pozostają w martwym punkcie. W ostatnich miesiącach Hamas i inne palestyńskie frakcje brały udział w kolejnych rundach negocjacji w Kairze, próbując z mediatorami doprowadzić do wdrożenia dalszych etapów porozumienia. Kluczowym elementem drugiej fazy miało być wycofanie izraelskich sił ze Strefy Gazy.
Do tego jednak nie doszło. Przeciwnie – izraelska armia rozszerzyła swoją kontrolę nad terytorium, obejmując już niemal 70 proc. Strefy Gazy. W praktyce oznacza to, że zamiast przechodzić do etapu deeskalacji i odbudowy, Gaza pozostaje pod dalszą presją wojskową, a proces polityczny utknął.
W tym kontekście Hamas przedstawia swoją decyzję jako próbę odebrania Izraelowi kolejnego argumentu wykorzystywanego do uzasadniania wojny. Organizacja chce pokazać, że nie upiera się przy zachowaniu administracyjnej kontroli nad Gazą, a mimo to izraelska armia nadal nie wycofuje się z terytorium i nie kończy operacji.
Izrael nie chce Hamasu, ale nie akceptuje też powrotu Autonomii Palestyńskiej
Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że Izrael sprzeciwia się zarówno powrotowi Hamasu do formalnego rządzenia Gazą, jak i przejęciu kontroli nad enklawą przez Autonomię Palestyńską. W praktyce oznacza to, że Tel Awiw odrzuca dwa najbardziej oczywiste scenariusze polityczne, nie przedstawiając jednocześnie realnej, akceptowalnej dla Palestyńczyków alternatywy.
Z perspektywy Hamasu decyzja o rozwiązaniu organu zarządzającego Gazą ma więc podwójne znaczenie. Po pierwsze, ma pokazać gotowość do ustępstwa w sprawie administracji cywilnej. Po drugie, ma ujawnić, że nawet po takim kroku Izrael nadal nie zamierza dopuścić do politycznego rozwiązania i końca wojny.
Hamas próbuje zdjąć z siebie odpowiedzialność za blokadę polityczną
Wypowiedzi przedstawicieli ruchu sugerują, że Hamas chce w ten sposób przerzucić polityczną odpowiedzialność za dalszy impas na Izrael. Skoro organizacja deklaruje wycofanie się z codziennego rządzenia, a mimo to nowa administracja nadal nie może wejść do Gazy, to staje się jasne, że problemem nie jest już sama obecność ruchu u władzy, lecz izraelska odmowa zakończenia wojny i wycofania wojsk.
Taki sens miały również słowa Nickolaya Mladenova, dyrektora generalnego „Board of Peace”, który stwierdził, że ogłoszenie z Gazy podkreśla znaczenie doprowadzenia rozmów do końca i może stać się pomostem między politycznymi deklaracjami a realnym wdrożeniem nowego porządku administracyjnego. Według niego dopiero porozumienie w sprawie pozostałych zapisów wykonawczych pozwoliłoby NCAG przejąć odpowiedzialność za Gazę, rozpocząć proces rozbrajania i otworzyć drogę do wycofania izraelskich sił oraz odbudowy na dużą skalę.
Problem w tym, że te deklaracje padają po miesiącach milczenia wobec izraelskich naruszeń rozejmu i dalszych ataków na Gazę. Dlatego dla wielu Palestyńczyków i obserwatorów regionu nie jest jasne, czy nowa technokratyczna administracja rzeczywiście stanie się narzędziem zakończenia wojny, czy raczej kolejnym elementem politycznego procesu, który nie zmieni sytuacji na miejscu.
Ruch o dużym ciężarze symbolicznym, ale bez gwarancji przełomu
Ogłoszenie Hamasu to bez wątpienia ważny zwrot polityczny. Po raz pierwszy organizacja w tak otwarty sposób zadeklarowała gotowość do wycofania się z bezpośredniego zarządzania Gazą i przekazania administracji nowemu, technokratycznemu ciału. Jednocześnie nie oznacza to końca sporu o przyszłość enklawy. Nie rozwiązuje kwestii izraelskiej okupacji, nie gwarantuje wejścia nowej administracji do Gazy, nie kończy wojny i nie przesądza o losie skrzydła zbrojnego Hamasu.
Dlatego decyzję tę należy czytać przede wszystkim jako polityczny sygnał: Hamas próbuje pokazać, że jest gotów ustąpić w sprawie administracji, jeśli miałoby to pomóc zatrzymać izraelską wojnę i otworzyć drogę do odbudowy. Pytanie, które pozostaje bez odpowiedzi, brzmi jednak, czy Izrael – i wspierający go mediatorzy – rzeczywiście chcą zakończenia tej wojny na warunkach, które pozwolą Palestyńczykom odzyskać choć część sprawczości nad własnym terytorium.
Źródło: Quds News Network
KALENDARZ 
