Izraelski minister wojny Israel Katz przyznał, że rząd nadal rozważa usunięcie Palestyńczyków ze Strefy Gazy. Według niego bez masowego wysiedlenia mieszkańców nie ma „realnego rozwiązania” dla enklawy.
Katz mówił o tym podczas konferencji zorganizowanej przez izraelski portal Ynet. Z jego wypowiedzi wynika, że plan depopulacji Strefy Gazy nie został porzucony, lecz jedynie czasowo wstrzymany przez administrację prezydenta USA Donalda Trumpa.
„W końcu nie ma prawdziwego rozwiązania dla Gazy bez tej migracji” – powiedział Katz.
Izraelscy politycy od dawna określają plan wysiedlenia Palestyńczyków eufemistycznymi terminami „dobrowolnej emigracji” lub „migracji”. Palestyńskie organizacje praw człowieka i liczni obserwatorzy wskazują jednak, że w praktyce oznaczałoby to czystkę etniczną.
Katz stwierdził również, że izraelski rząd jest gotowy realizować ten plan „drogą morską, powietrzną i wszelkimi możliwymi sposobami”. Jedną z głównych przeszkód pozostaje stanowisko Egiptu, który odmawia przyjęcia masowo wysiedlanych Palestyńczyków ze Strefy Gazy.
Izraelski minister przyznał też, że inne państwa, które potencjalnie mogłyby zgodzić się na przyjęcie Palestyńczyków, potrzebowałyby politycznego i finansowego wsparcia Stanów Zjednoczonych.
„W tej chwili Trump tego nie anulował. Zamroził to” – powiedział Katz.
Dodał, że plan wysiedlenia jest nadal regularnie omawiany.
„Myślę, że ostatecznie nie ma innego rozwiązania, dla dobra wszystkich. Ale żeby do tego doszło, potrzebujemy Stanów Zjednoczonych. Ten moment nadejdzie” – stwierdził.
Plan wysiedlenia Palestyńczyków nie jest nowy
Od początku izraelskiej wojny i ludobójstwa w Strefie Gazy część izraelskich ministrów i polityków otwarcie nawołuje do usunięcia palestyńskiej ludności z enklawy.
Donald Trump również poparł ten kierunek na początku swojej prezydentury. W 2025 roku mówił o przejęciu przez Stany Zjednoczone kontroli nad Gazą po usunięciu stamtąd Palestyńczyków.
Propozycja spotkała się ze zdecydowanym sprzeciwem państw arabskich, w tym krajów pozostających bliskimi sojusznikami Waszyngtonu. Później administracja USA poparła porozumienie o zawieszeniu broni, którego zapisy formalnie gwarantowały Palestyńczykom prawo do pozostania na swojej ziemi.
W porozumieniu zapisano, że nikt nie będzie zmuszany do opuszczenia Gazy, a osoby, które zdecydują się wyjechać, będą miały prawo do powrotu. Wypowiedzi Katza pokazują jednak, że izraelski rząd nadal traktuje masowe wysiedlenie ludności jako realny scenariusz polityczny.
Gaza nadal blokowana i atakowana
Od wejścia w życie zawieszenia broni w październiku 2025 roku Izrael nadal ogranicza napływ pomocy humanitarnej do Strefy Gazy i blokuje szeroko zakrojoną odbudowę zniszczonego terytorium. Jednocześnie niemal codziennie dochodzi do izraelskich ataków na Palestyńczyków.
Brak realnej odbudowy domów, infrastruktury cywilnej, szpitali i sieci wodnych dodatkowo zwiększa presję na mieszkańców enklawy. W tym kontekście deklaracja Katza o konieczności „migracji” nabiera szczególnego znaczenia, ponieważ pokazuje, że pogarszanie warunków życia w Gazie odbywa się równolegle z polityczną dyskusją o trwałym usunięciu jej mieszkańców.
Na słowa Katza zareagował amerykański senator Chris Van Hollen. Przypomniał, że wraz z senatorem Jeffem Merkleyem ostrzegał już wcześniej, iż izraelskie działania mogą zmierzać do czystki etnicznej w Strefie Gazy.
„Teraz izraelski minister obrony potwierdził, że taki jest cel” – napisał Van Hollen.
Senator wezwał również Stany Zjednoczone do zakończenia współudziału w izraelskiej polityce wobec Palestyńczyków. W ciągu ostatnich trzech lat USA przekazały Izraelowi około 25 mld dolarów pomocy wojskowej i wielokrotnie zapewniały izraelskiemu rządowi osłonę polityczną na arenie międzynarodowej.
Wypowiedź Katza jest jednym z najbardziej jednoznacznych dotąd potwierdzeń, że idea trwałego usunięcia Palestyńczyków ze Strefy Gazy nie została przez izraelskie władze zarzucona. Została jedynie odłożona w czasie.
Źródło: Al Jazeera
KALENDARZ 
