Niemcy blokują unijny zakaz handlu z nielegalnymi izraelskimi osiedlami

Niemcy sprzeciwiły się unijnej propozycji zakazu handlu z nielegalnymi izraelskimi osiedlami na okupowanych terytoriach palestyńskich. Berlin przyznaje, że osiedla są sprzeczne z prawem międzynarodowym, ale jednocześnie odrzuca realne sankcje gospodarcze wobec systemu, który je utrzymuje. W praktyce stanowisko Niemiec może zatrzymać jedną z najpoważniejszych prób wywarcia ekonomicznej presji na izraelską kolonizację Zachodniego Brzegu.

Niemiecki minister spraw zagranicznych Johann Wadephul przed spotkaniem szefów dyplomacji państw Unii Europejskiej w Brukseli jasno dał do zrozumienia, że Berlin nie poprze ograniczeń handlowych wobec produktów pochodzących z izraelskich osiedli. Według niego problem należy rozwiązywać przez bezpośrednie rozmowy z izraelskim rządem, a nie przez sankcje lub restrykcje gospodarcze.

Wadephul próbował przy tym zachować tradycyjną niemiecką formułę: krytyka osiedli w słowach, ale bez konkretnych konsekwencji wobec Izraela. Podkreślił, że stanowisko Berlina w sprawie izraelskiej polityki osadniczej jest „jasne” i że osiedla są niezgodne z prawem międzynarodowym. Dodał też, że podczas wizyty w Izraelu ponownie oczekiwał od władz izraelskich „twardych i zdecydowanych działań” wobec brutalnych osadników.

Problem polega na tym, że za tą deklaracją nie idzie zgoda na realne uderzenie w ekonomiczne zaplecze osiedli. Niemcy odrzucają pomysł ograniczenia handlu z nielegalnymi koloniami, argumentując, że najważniejsze jest utrzymanie kanałów komunikacji z izraelskim rządem. Wadephul jako pilniejsze kwestie wskazał poprawę sytuacji humanitarnej w Gazie oraz stworzenie warunków dla postępu w sprawie zawieszenia broni w Libanie.

Spór dotyczy propozycji Komisji Europejskiej, która przedstawiła państwom członkowskim kilka możliwych sposobów ograniczenia handlu z izraelskimi osiedlami. Wśród rozważanych opcji znalazły się licencje importowe, zaporowe cła oraz pełny zakaz importu produktów z osiedli. Według doniesień medialnych to właśnie pełny zakaz uzyskał największe poparcie wśród omawianych wariantów, ale państwa członkowskie nie osiągnęły porozumienia.

Kluczowe znaczenie ma tu stanowisko Berlina. Niemcy twierdzą, że takie restrykcje wymagałyby jednomyślnej zgody wszystkich 27 państw UE, a nie głosowania większością kwalifikowaną. To oznacza, że jedno państwo może zablokować całą decyzję. W praktyce niemiecki sprzeciw może więc wystarczyć, by zatrzymać unijną inicjatywę.

Według Anadolu Berlin jest w tej sprawie coraz bardziej osamotniony. Co najmniej 20 państw UE miało zwrócić się w czerwcu do Komisji Europejskiej o wyjaśnienie, jakie środki można podjąć w odpowiedzi na dalszą rozbudowę izraelskich osiedli na okupowanym Zachodnim Brzegu. Coraz więcej państw chce, by Unia przestała ograniczać się do dyplomatycznych oświadczeń i zaczęła wyciągać konsekwencje wobec izraelskiej polityki kolonizacji.

Presja rośnie także z powodów prawnych. Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości uznał izraelską obecność na okupowanych terytoriach palestyńskich za nielegalną. Trybunał wskazał również, że inne państwa nie powinny wspierać sytuacji wynikającej z tej okupacji. Dla zwolenników zakazu oznacza to, że handel z osiedlami nie jest neutralny. Wspiera ekonomicznie system konfiskaty ziemi, przemocy osadników, segregacji i wypychania Palestyńczyków z ich własnych miejscowości.

Z tego punktu widzenia sprawa jest prosta: jeśli Unia Europejska uznaje izraelskie osiedla za nielegalne, nie powinna pozwalać, by produkty z tych osiedli trafiały na europejski rynek. Każdy taki import wzmacnia kolonialną infrastrukturę okupacji i pozwala Izraelowi czerpać zyski z naruszania prawa międzynarodowego.

Niemcy próbują jednak utrzymać politykę, która od lat dominuje w relacjach Europy z Izraelem: potępienie osiedli w oficjalnych komunikatach, ale brak twardych działań, które mogłyby realnie uderzyć w izraelskie interesy. Ta linia coraz mocniej kontrastuje z nastrojami w części Unii Europejskiej, zwłaszcza po dwóch latach izraelskiej wojny ludobójczej w Gazie i nasilającej się przemocy osadników na Zachodnim Brzegu.

Spór o handel z osiedlami pokazuje granice europejskiej polityki wobec Izraela. UE od lat deklaruje, że izraelskie osiedla są nielegalne, sprzeciwia się aneksji okupowanych terytoriów i oficjalnie popiera rozwiązanie dwupaństwowe. Gdy jednak pojawia się propozycja ograniczenia zysków z kolonizacji, część państw – z Niemcami na czele – blokuje przejście od słów do działania.

Źródło: Anadolu

Czytaj także:

Niemcy chcą karać za negowanie prawa Izraela do istnienia. Palestyny nadal nie uznają

  
Niemiecki Bundesrat poparł projekt ustawy, który ma umożliwić karanie osób publicznie negujących „prawo Izraela do istnienia” lub wzywających do likwidacji państwa Izrael. Jeśli przepisy przejdą przez Bundestag, Niemcy mogą stać się pierwszym państwem w Europie, które wprowadzi tak szczególną ochronę prawną jednego państwa. Jednocześnie Berlin nadal odmawia uznania państwa palestyńskiego, uznając, że powinno to nastąpić dopiero na końcu procesu politycznego.

Udostępnij:
Przejdź do treści