Porażka Niemiec w ONZ. Coraz więcej państw kwestionuje bezwarunkowe wsparcie Berlina dla Izraela

Po raz pierwszy od wielu lat Niemcom nie udało się zdobyć niestałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. W głosowaniu przeprowadzonym 3 czerwca Berlinowi zabrakło 23 głosów do uzyskania mandatu. Wynik ogłosiła Annalena Baerbock, była minister spraw zagranicznych Niemiec, która obecnie pełni funkcję przewodniczącej Zgromadzenia Ogólnego ONZ.

Porażka została szeroko odebrana jako sygnał osłabienia międzynarodowej pozycji Niemiec oraz rosnącego niezadowolenia części państw z ich polityki wobec Izraela i wojny w Strefie Gazy.

Niemiecki minister spraw zagranicznych Johann Wadephul przyznał po głosowaniu, że stanowisko Berlina wobec Izraela mogło wpłynąć na wynik wyborów. Jednocześnie podkreślił, że Niemcy nie zamierzają zmieniać swojej polityki, uzasadniając ją „szczególną odpowiedzialnością historyczną” wobec Izraela.

Bezwarunkowe wsparcie dla Izraela

Od początku wojny w Strefie Gazy Niemcy należą do najbliższych sojuszników Izraela na arenie międzynarodowej. Berlin pozostaje drugim po Stanach Zjednoczonych największym dostawcą broni do Izraela, odpowiadając za około 30 procent jego importu uzbrojenia w latach 2019–2023.

Choć kanclerz Friedrich Merz zapowiedział w ubiegłym roku częściowe ograniczenie eksportu broni, decyzja dotyczyła wyłącznie nowych licencji obejmujących uzbrojenie, które mogłoby zostać wykorzystane bezpośrednio w Strefie Gazy. Wcześniej zatwierdzone dostawy były nadal realizowane.

Krytycy niemieckiej polityki podkreślają, że wsparcie Berlina nie ogranicza się wyłącznie do współpracy wojskowej. Niemcy wielokrotnie wykorzystywały swoją pozycję polityczną w Unii Europejskiej i organizacjach międzynarodowych, by blokować działania wymierzone w izraelski rząd.

Berlin blokował inicjatywy przeciwko Izraelowi

W ostatnich miesiącach Niemcy sprzeciwiały się między innymi unijnym sankcjom wobec ministrów Itamara Ben-Gwira i Becalela Smotricza, oskarżanych o podżeganie do przemocy wobec Palestyńczyków oraz wspieranie nielegalnej ekspansji osadniczej na okupowanym Zachodnim Brzegu.

Berlin odegrał również kluczową rolę w zablokowaniu głosowania nad zawieszeniem Umowy Stowarzyszeniowej UE–Izrael, która zapewnia Izraelowi uprzywilejowany dostęp do europejskiego rynku oraz funduszy unijnych.

Dla wielu państw członkowskich była to kolejna oznaka, że Niemcy gotowe są bronić Izraela nawet kosztem izolacji wewnątrz samej Unii Europejskiej.

Niemcy przeciwko postępowaniu przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości

Gdy Republika Południowej Afryki skierowała do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości sprawę przeciwko Izraelowi, oskarżając go o naruszanie Konwencji o ludobójstwie, niemiecki rząd niemal natychmiast odrzucił te zarzuty.

Berlin zapowiedział wówczas wsparcie dla Izraela, argumentując, że wynika ono z historycznej odpowiedzialności Niemiec za Holokaust oraz konieczności ochrony państwa żydowskiego.

Jednocześnie Nikaragua złożyła odrębny pozew przeciwko Niemcom, oskarżając je o współudział poprzez dostawy broni i wsparcie polityczne dla Izraela. Sprawa ta dodatkowo zwiększyła presję międzynarodową na Berlin.

„Racja stanu” ponad prawem międzynarodowym

Fundamentem niemieckiej polityki wobec Izraela pozostaje koncepcja Staatsräson, zgodnie z którą bezpieczeństwo Izraela jest częścią niemieckiej racji stanu. Zasada ta została szczególnie mocno podkreślona przez Angelę Merkel podczas przemówienia w izraelskim Knesecie w 2008 roku.

Coraz więcej krytyków uważa jednak, że doktryna ta przekształciła się w narzędzie usprawiedliwiające bezwarunkowe wsparcie dla Izraela, niezależnie od oskarżeń o naruszenia prawa międzynarodowego czy praw człowieka.

Podobne zarzuty pojawiają się również w odniesieniu do sytuacji wewnątrz samych Niemiec. Organizacje społeczne i obrońcy praw człowieka zwracają uwagę na brutalne tłumienie części propalestyńskich demonstracji, ograniczanie wolności słowa oraz presję wywieraną na aktywistów i dziennikarzy krytykujących politykę izraelskiego rządu.

Narastająca krytyka na świecie

Dla wielu obserwatorów porażka Niemiec w wyborach do Rady Bezpieczeństwa ONZ jest wyrazem rosnącego dystansu, jaki wobec Berlina zachowuje coraz większa liczba państw Globalnego Południa oraz części społeczności międzynarodowej.

W czasie gdy kolejne organizacje praw człowieka, eksperci ONZ oraz trybunały międzynarodowe alarmują o możliwych zbrodniach wojennych i zbrodniach przeciwko ludzkości popełnianych w Strefie Gazy, Niemcy pozostają jednym z najważniejszych politycznych i militarnych sojuszników Izraela.

Dla krytyków niemieckiej polityki wynik głosowania w ONZ stanowi sygnał, że coraz więcej państw nie chce już utożsamiać Berlina z rolą neutralnego obrońcy prawa międzynarodowego i dyplomacji, lecz postrzega go jako jednego z głównych gwarantów międzynarodowej ochrony Izraela przed polityczną i prawną odpowiedzialnością za działania wobec Palestyńczyków.

Źródło: Middle East Eye

Czytaj także:

Niemiecki wywiad uznaje arbuzy i Handalę za symbole „propalestyńskiego ekstremizmu”


Niemieckie służby wywiadu wewnętrznego opublikowały dossier dotyczące tego, co określają mianem „świeckiego propalestyńskiego ekstremizmu” w Niemczech.

Niemiecki sąd uznał żydowską organizację wspierającą Palestyńczyków za „ekstremistyczną”


Niemiecki sąd w Kolonii zdecydował, że Jewish Voice for a Just Peace in the Middle East może nadal być klasyfikowana jako organizacja „ekstremistyczna” przez Bundesamt für Verfassungsschutz – Federalny Urząd Ochrony Konstytucji.

Udostępnij:
Przejdź do treści