Sondaż: Eisenkot wyprzedza Netanjahu. Jego partia prowadzi, Smotrich pod progiem

Partia Yashar byłego szefa izraelskiej armii Gadiego Eisenkota zajęła pierwsze miejsce w najnowszym sondażu Channel 12, zdobywając 24 mandaty w 120-osobowym Knesecie. Likud Benjamina Netanjahu otrzymałby 23 miejsca. Eisenkot wyprzedza obecnego premiera także w pytaniu o to, kto lepiej nadaje się na szefa rządu. Jednocześnie skrajnie prawicowy Religijny Syjonizm Bezalela Smotricha z wynikiem 2,6 proc. znalazłby się poniżej progu wyborczego.

Na trzecim miejscu znalazłaby się partia B’Yachad Naftalego Bennetta z 15 mandatami. Demokraci Yaira Golana otrzymaliby 11 miejsc, Yisrael Beytenu Avigdora Liebermana dziewięć, a Zjednoczony Judaizm Tory i Otzma Yehudit Itamara Ben-Gvira po osiem.

Najważniejszym sygnałem z badania jest jednak wzrost pozycji Gadiego Eisenkota. Były szef sztabu izraelskiej armii wyrasta na jednego z najpoważniejszych rywali Netanjahu. Nie oznacza to jednak, że jego rosnące poparcie zapowiada zasadniczą zmianę izraelskiej polityki wobec Palestyńczyków.

Eisenkot ostro krytykuje obecny rząd, Smotricha i Ben-Gvira, ale sam w wielu kwestiach dotyczących Palestyny pozostaje politykiem o twardych, wojskowych poglądach.

Kim jest Gadi Eisenkot?

Eisenkot przez ponad 40 lat służył w izraelskiej armii. W latach 2015-2019 był szefem Sztabu Generalnego IDF, a wcześniej dowodził m.in. Północnym Dowództwem oraz siłami działającymi na okupowanym Zachodnim Brzegu.

Po 7 października 2023 roku dołączył do nadzwyczajnego rządu wojennego Netanjahu i znalazł się w gronie polityków podejmujących kluczowe decyzje dotyczące izraelskiej ofensywy w Strefie Gazy.

W czerwcu 2024 roku opuścił rząd razem z Bennym Gantzem. Zarzucał Netanjahu brak jasnej strategii, przeciąganie wojny oraz podporządkowywanie decyzji wojskowych własnym interesom politycznym.

W grudniu 2023 roku w walkach w północnej części Strefy Gazy zginął jego 25-letni syn Gal, służący w izraelskiej armii. W wojnie zginęli również dwaj bratankowie Eisenkota.

Przeciwnik państwa palestyńskiego

Eisenkot często przedstawiany jest jako centrowa alternatywa dla Netanjahu, ale w kwestii palestyńskiej jego stanowisko jest znacznie bardziej zachowawcze.

W czerwcu mówił otwarcie:

„Nigdy nie mówiłem o dwóch państwach dla dwóch narodów, ponieważ rozumiem głębię tego konfliktu religijnego, narodowego i społecznego.”

Dodawał, że osoby wciąż mówiące o rozwiązaniu dwupaństwowym jego zdaniem nie rozumieją realiów konfliktu.

Pod koniec sierpnia stwierdził jeszcze wyraźniej, że po 7 października wiara w możliwość szybkiego utworzenia państwa palestyńskiego jest oderwana od rzeczywistości.

Eisenkot opowiada się raczej za długotrwałym procesem politycznym, w którym Palestyńczycy mieliby ograniczoną autonomię, podczas gdy Izrael zachowałby nadrzędną kontrolę nad bezpieczeństwem.

W jednej z wypowiedzi przedstawiał przyszły model jako palestyński byt bez własnych sił zbrojnych, przy zachowaniu izraelskiej armii jako dominującej siły militarnej.

Popiera osadnictwo na Zachodnim Brzegu

Eisenkot nie jest również przeciwnikiem izraelskiego osadnictwa.

„Bardzo mocno wierzę w osadnictwo w Judei i Samarii” – mówił, używając izraelskiego określenia okupowanego Zachodniego Brzegu.

Zastrzegał jednak, że jego rozwój powinien odbywać się w sposób kontrolowany i zgodny z – jak to określił – strategicznymi interesami Izraela.

W sierpniu oskarżył Netanjahu o przekazanie zbyt dużej kontroli nad Zachodnim Brzegiem Smotrichowi i Ben-Gvirowi.

Twierdził, że podporządkowanie policji Ben-Gvirowi oraz zwiększenie wpływów Smotricha doprowadziło do utraty kontroli nad sytuacją i osłabiło pozycję izraelskiej armii.

Ostrzegał również, że narastająca przemoc osadników szkodzi Izraelowi na arenie międzynarodowej i może zagrozić samemu ruchowi osadniczemu.

Nie chce ponownego zasiedlenia Gazy

W sprawie Strefy Gazy jego stanowisko różni się wyraźnie od poglądów Smotricha i Ben-Gvira.

Eisenkot odrzuca pomysł odbudowy izraelskich osiedli w Gazie.

„Nie ma potrzeby przywracania osiedli w żadnej części Strefy Gazy” – mówił.

Nie oznacza to jednak sprzeciwu wobec izraelskich działań militarnych w enklawie. Jako członek gabinetu wojennego popierał ofensywę przeciwko Hamasowi.

Jego konflikt z Netanjahu dotyczył przede wszystkim sposobu prowadzenia wojny, braku jasno określonego celu politycznego oraz losu izraelskich zakładników.

Już na początku 2024 roku ostrzegał, że przekonywanie opinii publicznej, iż zakładników można uwolnić wyłącznie za pomocą presji militarnej, jest „sprzedawaniem iluzji”. Opowiadał się za porozumieniem, nawet jeśli wymagałoby ono czasowego wstrzymania walk.

Jego wojskowa przeszłość obejmuje Wielki Marsz Powrotu

Ocena polityki Eisenkota wobec Palestyńczyków nie może również pomijać okresu, gdy kierował izraelską armią.

Był szefem sztabu IDF w czasie Wielkiego Marszu Powrotu, który rozpoczął się w Strefie Gazy w marcu 2018 roku. Podczas masowych demonstracji przy ogrodzeniu otaczającym enklawę izraelscy snajperzy wielokrotnie używali ostrej amunicji wobec Palestyńczyków.

Komisja śledcza ONZ badająca wydarzenia z 2018 roku stwierdziła, że spośród 189 analizowanych przypadków śmierci 183 Palestyńczyków zostało zabitych ostrą amunicją. Wśród ofiar było 35 dzieci.

Komisja uznała, że w zdecydowanej większości przypadków istniały podstawy do stwierdzenia, iż użycie ostrej amunicji było bezprawne, a część naruszeń mogła stanowić zbrodnie wojenne lub zbrodnie przeciwko ludzkości. Izrael odrzucił te ustalenia.

Alternatywa dla Netanjahu, ale nie kandydat na przełom w sprawie Palestyny

Rosnące poparcie dla Eisenkota pokazuje przede wszystkim, że część izraelskich wyborców szuka alternatywy dla Netanjahu, ale niekoniecznie zmiany podstawowego kierunku polityki wobec Palestyńczyków.

Eisenkot różni się od obecnej skrajnej prawicy stylem, sposobem zarządzania i oceną kosztów międzynarodowych izraelskiej polityki. Sprzeciwia się przemocy osadników, krytykuje projekt E1, odrzuca ponowne zasiedlenie Gazy i opowiada się za bardziej pragmatycznym podejściem do negocjacji dotyczących zakładników.

Jednocześnie nie popiera obecnie utworzenia niepodległego państwa palestyńskiego, pozostaje zwolennikiem izraelskiego osadnictwa na Zachodnim Brzegu i chce, aby Izrael zachował nadrzędną kontrolę wojskową nad przyszłym palestyńskim bytem.

Dlatego ewentualne zwycięstwo Eisenkota oznaczałoby przede wszystkim zmianę sposobu prowadzenia izraelskiej polityki, a nie automatyczny zwrot w kierunku zakończenia okupacji czy uznania pełnej suwerenności Palestyńczyków.

Źródło: Middle East Monitor

Udostępnij: