„Straciłam dziecko”. Opóźnienie karetki przez izraelską armię zakończyło się tragedią palestyńskiej matki

Rana, 34-letnia Palestynka z okupowanego Zachodniego Brzegu, była w szóstym miesiącu ciąży, kiedy tuż przed świtem 27 lipca 2026 roku trafiła do kliniki w Qaryut, na południe od Nablusu. Lekarze stwierdzili przedwczesny poród. Serce dziecka wciąż biło, dlatego wezwano karetkę, która miała przewieźć ją do szpitala Rafidia w Nablusie. Droga, która normalnie zajmuje około 25 minut, zamieniła się jednak w wielogodzinną walkę z izraelskimi checkpointami. Dziecko nie przeżyło.

Kiedy ból stał się nie do zniesienia, Rana pojechała do kliniki w Qaryut. Po badaniu lekarze powiedzieli jej, że rozpoczął się przedwczesny poród. Była w szóstym miesiącu ciąży. Ponieważ tętno dziecka było nadal silne, personel wezwał karetkę, aby jak najszybciej przewieźć ją do szpitala chirurgicznego Rafidia w Nablusie.

„Bardzo cierpiałam, to były bóle jak przy porodzie, czułam się wyczerpana” – powiedziała Rana Middle East Eye.

„Powiedzieli mi, że rodzę. Byłam w pełni świadoma. Wezwano karetkę, żeby zabrała mnie do szpitala w Nablusie”.

W normalnych warunkach podróż z Qaryut do Nablusu trwałaby około 25 minut. Tym razem stała się dramatyczną, wielogodzinną trasą przez izraelskie punkty kontrolne i boczne drogi, podczas gdy ratownicy próbowali uratować matkę i dziecko.

Opóźnienia były skutkiem niemal całkowitej blokady wojskowej, którą izraelska armia nałożyła 24 lipca 2026 roku na Nablus oraz okoliczne miasta i wsie. Wojsko zamknęło główne i boczne wjazdy do miasta, ustawiając nowe checkpointy w całym rejonie.

Ograniczenia wprowadzono po ataku uzbrojonych osadników na miejscowość Tell, w którym zginęło czterech Palestyńczyków. W późniejszych starciach zginęło także dwóch izraelskich żołnierzy. Od tego czasu ruch między okolicznymi wsiami a Nablusem został poważnie ograniczony.

Mieszkańcy, w tym osoby przewożone karetkami, są zmuszani do długich objazdów i wielogodzinnego oczekiwania przy izraelskich punktach kontrolnych.

Zatrzymana przy checkpoincie Awarta

Dramat Rany był jednym z wielu nagłych przypadków medycznych zakłóconych przez izraelską blokadę. Karetka musiała jechać długim objazdem przez checkpoint Awarta, na południowy wschód od Nablusu, aby dotrzeć do szpitali w mieście.

W tym czasie stan Rany gwałtownie się pogarszał. Kiedy płód zaczął się wydobywać, kobieta dostała silnego krwotoku, straciła przytomność i zrobiła się śmiertelnie blada.

Gdy karetka dotarła do checkpointu, izraelscy żołnierze zaczęli krzyczeć na kierowcę za używanie syreny i świateł alarmowych. Kazali mu je wyłączyć.

„Celowali we mnie bronią i kazali mi milczeć” – powiedziała Sabreen Mohsen, palestyńska pielęgniarka jadąca z Raną.

Mohsen wspominała chwile, w których bała się, że pacjentka umrze.

„Zobaczyłam, że Rana straciła przytomność, jej usta zrobiły się białe, a saturacja spadła do 80” – powiedziała.

„Podałam jej tlen i założyłam kroplówkę, żeby uzupełnić krew, którą straciła, podczas gdy czekaliśmy na możliwość dotarcia do szpitala”.

Żołnierze nadal krzyczeli, a następnie odmówili przepuszczenia karetki. Potem nakazali kierowcy wyłączyć silnik, odcinając dopływ tlenu dla Rany, która znajdowała się w stanie krytycznym.

Gdy tętno dziecka słabło, a stan kobiety się pogarszał, karetka pozostawała unieruchomiona przy checkpoincie.

„Podeszli do karetki, otworzyli drzwi, sprawdzili nas wszystkich i pytali o Ranę. Powiedziałam im po angielsku, że musi natychmiast trafić do szpitala i że to nagłe poronienie” – relacjonowała Mohsen.

„Celowali we mnie bronią i kazali mi być cicho”.

„Straciłam dziecko”

Przez 45 minut karetka była zatrzymywana na checkpoincie Awarta. Rana walczyła o życie, a jej dziecko umierało.

Żołnierze ponownie podeszli do pojazdu. Mohsen miała nadzieję, że wreszcie pozwolą karetce przejechać. Zamiast tego zażądali dokumentów tożsamości wszystkich osób znajdujących się w środku.

Dopiero po długim opóźnieniu, gdy życie Rany było zagrożone, karetka mogła ruszyć dalej. Kiedy dotarła do szpitala Rafidia, dziecko już nie żyło.

Ranie przetoczono dwie jednostki krwi i przeprowadzono pilną operację, aby zatrzymać krwawienie i dokończyć poronienie.

Kobieta obudziła się kilka godzin później, nie wiedząc, co się stało.

„Poczułam głęboki smutek, kiedy powiedzieli mi, że straciłam dziecko” – powiedziała MEE.

„Czekałam na jego przyjście, wybierałam imiona i przygotowywałam się do kupowania ubranek” – dodała.

„Taki jest nasz los – żyć w takich warunkach”.

Z powodu izraelskich zamknięć i trudności w przemieszczaniu się Rana poprosiła męża oraz dwoje dzieci, aby zostali w domu w Qaryut, choć bardzo chcieli być przy niej.

„Jeśli tak traktują karetkę i nie pozwalają jej przejechać, to co zrobiliby ze zwykłym samochodem?” – powiedziała.

Ochrona zdrowia pod atakiem

Palestyński Czerwony Półksiężyc poinformował 26 lipca 2026 roku w krótkim oświadczeniu, że izraelska armia od 24 lipca utrudnia pracę jego zespołom na wojskowych punktach kontrolnych wokół Nablusu. Według organizacji pacjenci dializowani spoza miasta nie mogli dotrzeć do szpitala.

Physicians for Human Rights przekazała, że sieć karetek w rejonie Nablusu została niemal całkowicie sparaliżowana. Co najmniej dwie kobiety urodziły w karetkach, a kolejna musiała rodzić w klinice w miejscowości Aqraba. W osobnym przypadku karetka przewożąca pacjenta została zawrócona po tym, jak żołnierze odmówili jej przejazdu przez checkpoint.

Wśród wielu kobiet, którym odmówiono przejazdu przez izraelskie punkty kontrolne mimo trwającego porodu, była 28-letnia Alia Awad.

Jej brat, Ahmed Awad, powiedział, że kobieta zaczęła odczuwać silne skurcze w domu w miejscowości Beit Furik, na wschód od Nablusu. Razem z mężem pojechała do wejścia do wsi, wierząc, że żołnierze pozwolą im przejechać, ponieważ rodziła.

Zamiast tego żołnierze odmówili otwarcia żelaznej bramy i kazali Alii wysiąść z samochodu oraz przejść około 50 metrów samodzielnie, pod bramą, do karetki czekającej po drugiej stronie.

„Moja siostra rodziła. Gdyby zatrzymano ją jeszcze dłużej, urodziłaby na checkpoincie” – powiedział Ahmed. „Od soboty jest w szpitalu, a jej dziecko leży w inkubatorze. Bóg ich ocalił”.

Izraelskie ograniczenia w przemieszczaniu się i powtarzające się blokady od dekad są jednym z podstawowych narzędzi okupacji Zachodniego Brzegu. W ostatnich latach nasiliły się jednak również ataki na zespoły medyczne.

Sabreen Mohsen powiedziała, że podczas 12 lat pracy jako pielęgniarka widziała wiele takich przypadków, ale sprawę Rany określiła jako najbardziej wstrząsającą.

Siedem miesięcy wcześniej musiała przyjąć poród na tylnym siedzeniu karetki przy checkpoincie Qusra, na południe od Nablusu, po tym jak izraelscy żołnierze uniemożliwili ciężarnej dotarcie do szpitala.

„Osadnicy co najmniej dwa razy zaatakowali nas, rzucając kamieniami” – powiedziała. „Na drodze były inne pojazdy, ale celowo zaatakowali karetkę”.

Według Światowej Organizacji Zdrowia w 2025 roku na okupowanym Zachodnim Brzegu odnotowano co najmniej 233 ataki na system ochrony zdrowia. Wśród incydentów dotyczących 165 karetek 84 procent obejmowało utrudnianie dostępu, w tym opóźnienia na checkpointach, przeszukiwanie ambulansów, nękanie personelu medycznego i ograniczanie jego ruchu.

Od stycznia do czerwca 2026 roku odnotowano kolejne 53 ataki.

Historia Rany pokazuje, że izraelska kontrola nad ruchem Palestyńczyków nie jest tylko kwestią wojskowej procedury. W praktyce decyduje o tym, kto zdąży do szpitala, kto otrzyma tlen, kto przeżyje poród i czyje dziecko umrze, zanim karetka zostanie przepuszczona przez checkpoint.

Źródło: Middle East Eye – Fayha Shalash

Udostępnij:
Przejdź do treści