Noor Al-Shana jest 21-letnią studentką pielęgniarstwa i dziennikarką z Gazy. Jest spora szansa, że ją kojarzycie: Noor występowała wielokrotnie dla polskich mediów, takich jak Polsat News, Wirtualna Polska, TVP Info i TVN24/TVN24+. Jeszcze więcej mediów, jak chociażby Interia czy Fronda, przedrukowywało jej wypowiedzi. Jako dziennikarka i osoba pracująca z rannymi, Noor jest w Gazie osobą w wyjątkowym niebezpieczeństwie.
Noor jest dla Polaków jednym z okien pozwalających zobaczyć codzienność Gazy: ja sam poznałem ją lepiej (chociaż oczywiście online), kiedy w 2025 r. byliśmy gośćmi dokumentu TVN24 zatytułowanego Strefa – bez nadziei. Od kilku miesięcy rozmawiam z Noor regularnie, w ostatnich tygodniach prawie codziennie.
Przed wybuchem wojny, atakiem Hamasu i izraelskim odwetem 7 października 2023 r. Noor zdążyła rozpocząć studia na kierunku multimedia i media cyfrowe, które miały być wstępem do przyszłej pracy. Działania wojenne przerwały jej edukację. Noor wraz z rodzicami i trójką braci mieszkała w dwupiętrowym domu, który został zniszczony w pierwszym roku wojny.
Jak sama pisze na swojej stronie: „nie mieliśmy dostępu do prądu, a ciemność stała się naszym stałym towarzyszem. Przeżywamy, mając minimalne ilości wody i jedzenia. Zimą cierpimy z powodu zimna, a latem dusimy się w upale. Z powodu ciągłych przesiedleń brakuje nam ubrań i najbardziej podstawowych rzeczy”. Podczas wojny Noor straciła członków swojej rodziny, niektórych nawet w ostatnich tygodniach. Jej życie znajduje się w niebezpieczeństwie.
W 2024 r., widząc tragedię Gazy i korzystając z chwilowej stabilizacji, jaką dało jej przeniesienie się do szkół UNRWA, Noor wznowiła studia, tym razem zajmując się pielęgniarstwem. Z racji wojny i ciągłych przesiedleń przez ostatnie 2,5 roku udało jej się zaliczyć 1,5 semestru. W tym czasie zarówno pomagała rannym, jak i relacjonowała wydarzenia w Gazie dla mediów zagranicznych (polskich, australijskich, amerykańskich) i lokalnych. Co istotne, w większości przypadków, jak sama przyznaje, media zagraniczne nie wynagradzały jej za jej pracę.
„Jednocześnie zaangażowałam się w działalność humanitarną i wolontariat. Pomagałam przesiedlonym rodzinom oraz wspierałam dzieci i sieroty na tyle, na ile mogłam, pomimo niezwykle trudnych warunków. Wolontariat stał się dla mnie jednym ze sposobów, by zamienić własny ból w coś znaczącego i być obok ludzi, którzy przechodzili przez to samo co ja” – pisze mi Noor w połowie sierpnia.
Noor opracowała też książkę-projekt Education on the Go, która ma być podręcznikiem do nauki dzieci w trudnych warunkach. Opracowanie to oddaje jej doświadczenia z wolontariatu oraz pracy z dziećmi w Gazie. „To odzwierciedla moje przekonanie, że edukacja nie powinna nigdy się zatrzymywać, nawet w najtrudniejszych okolicznościach. Wierzę, że dzieci i młodzi ludzie zasługują na możliwość nauki, marzeń i budowania swojej przyszłości bez względu na wyzwania, które ich otaczają” – tłumaczy mi. Noor chciałaby skończyć studia i żyć jak inne młode kobiety na całym świecie: uczyć się, pracować, podróżować, rozwijać swoją karierę i budować spokojne, dobre życie.

Szansa na wyjazd
Chociaż może się to wydawać nieintuicyjne, z Gazy czasami można wyjechać. Czasami umożliwia się to w trybie wyjątkowym osobom chorym, chociaż takie wyjazdy obejmują ograniczoną liczbę osób i nie stanowią swobodnej możliwości przekroczenia granicy. Istnieje również możliwość wyjazdu na studia lub stypendium, choć i tutaj samo przyjęcie na uczelnię czy stypendium nie gwarantuje opuszczenia Gazy. Przykładowo, Wielka Brytania stworzyła specjalny mechanizm pomocy dla mieszkańców Gazy posiadających pełne, zweryfikowane stypendia na brytyjskich uczelniach. Jesienią 2025 r. brytyjski rząd zaczął pomagać w opuszczaniu Gazy stypendystom programu Chevening oraz osobom posiadającym inne pełne stypendia na brytyjskich uczelniach. Kryterium było przy tym dość restrykcyjne: „pełne stypendium” oznaczało finansowanie zarówno czesnego, jak i kosztów utrzymania przez uznanego sponsora, np. rząd, British Council, organizację międzynarodową lub uniwersytet. Samo przyjęcie na studia albo częściowe stypendium nie dawało dostępu do tej procedury. Oznaczało to, że w praktyce wykształciła się bardzo wąska uprzywilejowana grupa studentów: tych, których przyjęła konkretna uczelnia, którzy mieli pełne finansowanie i których ewakuację aktywnie wspierało państwo przyjmujące.
Powstały też fundacje, które osobom, które dostaną się na studia i same zbiorą środki na koszty studiów, „przyznają” takie stypendium (z ich własnych pieniędzy), aby formalnościom stało się zadość. Brytyjski rząd pomaga takim osobom w procedurach wizowych i organizacji wyjazdu, ale jego własne wytyczne podkreślają, że studenci mogą pozostać w Gazie mimo posiadania miejsca na uczelni i pełnego finansowania, ponieważ wyciągnięcie ich nie jest samodzielną decyzją rządu w Londynie: wymaga współpracy z Izraelem, który zgodę czasami daje, a czasami nie. Innymi słowy, leczenie lub stypendium mogą teoretycznie stworzyć ścieżkę do wyjazdu, ale nie oznaczają automatycznie prawa do opuszczenia Strefy Gazy.
Równocześnie dostawanie się na studia zagraniczne dla studentów z Gazy, którzy zazwyczaj nie posiadają żadnego obywatelstwa, wymaga otwartości ze strony uniwersytetu i indywidualnej procedury aplikacji.
Noor dostała się na kierunek Global Communication (poświęcone komunikacji I nowym mediom) zarówno na jednej z polskich uczelni, jak i na Uniwersytecie w Glasgow. Studia na tym ostatnim kosztują jednak ponad 27 tysięcy funtów. Noor, mimo zbierania środków w internecie przez miesiące, zebrała jedynie ułamek tej kwoty. Jej największą szansą na normalne życie w tym momencie są studia w Polsce. Sama Noor przyznaje też, że chciałaby przyjechać do Polski: ma tu znajomych (co prawda zdalnych) i potencjalnie łatwiejsze warunki do aklimatyzacji (niższe koszty życia, akademik) niż w Wielkiej Brytanii. Wymaga to jednak wydania jej wizy i wsparcia wyjazdu.
Pierwotny termin wyjazdu Noor i kilkunastu innych palestyńskich studentów w podobnej sytuacji, którzy mieli otrzymać zgodę na wyjazd do Polski, wyznaczony był na sierpień, jednak do wyjazdu nie doszło. Dziennikarka ma nadzieję, że jednak dojdzie on do skutku. Przyznane jej miejsce na polskiej uczelni może posłużyć za powód do wyjazdu, jednak jest ono warunkowe: Noor musi przylecieć do Polski i zdać jeszcze jeden egzamin. Uczelnia jest jednak gotowa na zastosowanie wobec niej i innych Palestyńczyków indywidualnych terminów i nadzwyczajnego trybu.
„Przez cały okres wojny wykorzystywałam dziennikarstwo i media, by wzmacniać głos mojego narodu i dzielić się ze światem jego historiami, trudnościami i nadziejami. Chciałam, aby świat widział Gazę nie tylko przez pryzmat liczb i nagłówków, ale także poprzez głosy i doświadczenia ludzi, którzy tam żyją i którzy przeżyli te ciężkie lata” – pisze mi podczas jednej z rozmów.
„Moja pasja do dziennikarstwa wynika z przekonania, że historia każdego człowieka zasługuje na to, by zostać usłyszana. Chcę nadal wykorzystywać media do łączenia ludzi, przełamywania stereotypów, dokumentowania ludzkich doświadczeń oraz oddawania głosu tym, którzy często pozostają niesłyszani. Mam nadzieję, że będę mogła wyjechać z Gazy, studiować dziennikarstwo i kontynuować swoją działalność w Europie” – kończy Noor.
KALENDARZ 
