Porozumienie zawarte między Stanami Zjednoczonymi a Iranem wywołało falę krytyki pod adresem premiera Izraela Benjamina Netanjahu. Czołowi izraelscy komentatorzy polityczni zarzucają mu porażkę strategiczną, wprowadzanie opinii publicznej w błąd oraz utratę wpływu na najważniejsze decyzje dotyczące bezpieczeństwa regionu.
Szczególne oburzenie w izraelskich mediach wywołał fakt, że porozumienie między Waszyngtonem a Teheranem zostało wynegocjowane bez udziału Izraela. Sam Netanjahu przyznał w poniedziałek, że nie zna szczegółów memorandum uzgodnionego przez administrację Donalda Trumpa i irańskie władze.
Mimo to premier przekonywał podczas konferencji prasowej, że jego decyzja o rozpoczęciu wojny przeciwko Iranowi uchroniła Izrael przed „nuklearną zagładą”. Przyznał jednocześnie, że między nim a Trumpem istnieją różnice zdań, dodając, że „takie rzeczy zdarzają się nawet w najlepszych rodzinach”.
„Architekt porażki”
Jednym z najostrzejszych krytyków Netanjahu okazał się publicysta dziennika „Haaretz” Yossi Verter.
W komentarzu zatytułowanym „Bez wstydu architekt porażki twierdzi, że ocalił Izrael od zagłady. To kolejne z wielu kłamstw” ocenił, że premier próbuje przedstawiać strategiczną klęskę jako sukces.
– Benjamin Netanjahu stoi dziś na szczycie tego, co każdy obiektywny ekspert określiłby jako kolosalną porażkę strategiczną państwa Izrael – napisał.
Verter przypomniał, że Netanjahu od ponad trzech dekad ostrzega przed irańskim programem nuklearnym, jednocześnie twierdząc obecnie, że Izrael był o krok od „masowej śmierci”, której rzekomo udało się uniknąć dzięki wojnie.
Publicysta zwrócił uwagę, że wiele ambitnych celów ogłaszanych przez izraelski rząd przed rozpoczęciem konfliktu nie zostało osiągniętych. Wśród nich wymieniano m.in. osłabienie irańskiego programu nuklearnego na dziesięciolecia, zmianę władz w Teheranie, ograniczenie wpływów Iranu w regionie oraz zerwanie jego relacji z sojusznikami, takimi jak Hezbollah czy Hamas.
Zdaniem Vertera najbardziej wymowne jest jednak to, że Netanjahu nie zna treści porozumienia podpisanego przez USA i Iran.
– Irańczycy wiedzą, co zawiera umowa. Wiedzą Pakistańczycy. Prawdopodobnie wiedzą Katarczycy. Netanjahu najwyraźniej nie wie – napisał.
„Trump rzucił go pod autobus”
Równie krytyczny był komentator dziennika „Maariv” Ben Caspit.
W artykule zatytułowanym „Przedstawienie Netanjahu dobiegło końca. Trump rzucił go pod autobus” stwierdził, że premier po raz kolejny został odsunięty od kluczowych decyzji dotyczących regionu.
Caspit zwrócił uwagę, że Netanjahu wielokrotnie ostrzegał przed „egzystencjalnym zagrożeniem” ze strony Iranu, ale nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, dlaczego mimo lat jego rządów Izrael miał znaleźć się tak blisko rzekomej katastrofy.
– Po raz kolejny Izrael znalazł się poza głównym nurtem wydarzeń – napisał.
Publicysta zauważył również, że podczas konferencji prasowej Netanjahu niemal całkowicie unikał wspominania Donalda Trumpa, mimo że to amerykański prezydent odegrał kluczową rolę w doprowadzeniu do porozumienia.
– Netanjahu zawsze kończy w tym samym miejscu. Zostaje odsunięty na bok, wyrzucony poza nawias i pozostawiony niczym skarcone dziecko oczekujące na werdykt wydany pod jego nieobecność – ocenił.
„Największe upokorzenie”
Jeszcze dalej poszedł komentator portalu Walla, Barak Seri, który uznał porozumienie USA i Iranu za największe polityczne upokorzenie Netanjahu od wielu lat.
Zdaniem Seriego premier zdecydował się wystąpić przed izraelskimi mediami po raz pierwszy od miesięcy właśnie dlatego, że porozumienie wywołało niepokój nawet wśród jego własnych zwolenników.
– Jego poczucie triumfu w ciągu jednego dnia zamieniło się w największy problem i największe upokorzenie – napisał.
Seri podkreślił, że wielu wysokich rangą izraelskich urzędników uważa zawartą umowę za niekorzystną dla Izraela.
Według niego żaden z głównych celów wojny nie został osiągnięty. Nie wyeliminowano irańskiego programu nuklearnego, nie usunięto zagrożenia rakietowego, nie doprowadzono do osłabienia władz w Teheranie ani nie przerwano współpracy Iranu z Hamasem, Hezbollahem czy ruchem Ansar Allah w Jemenie.
Szczególną uwagę zwrócił na relacje dotyczące napięć między Trumpem a Netanjahu.
– Informacje o trudnych rozmowach, naciskach i upokarzającym zwrocie akcji ze strony Trumpa bardzo szybko przedostały się do mediów. Trump publicznie upokorzył Netanjahu – napisał.
Narastające napięcia między Waszyngtonem a Tel Awiwem
W ostatnich dniach coraz częściej pojawiają się sygnały świadczące o rosnących różnicach między administracją Trumpa a izraelskim rządem.
Trump ogłosił, że porozumienie z Iranem doprowadzi do zakończenia działań wojennych oraz pełnego otwarcia cieśniny Ormuz dla międzynarodowej żeglugi. Według obserwatorów umowa ma również objąć zakończenie konfliktów na innych frontach, w tym w Libanie.
Izraelscy politycy, szczególnie przedstawiciele skrajnej prawicy, otwarcie krytykują jednak porozumienie i podkreślają, że Izrael nie zamierza uzależniać swojej polityki bezpieczeństwa od decyzji podejmowanych przez Waszyngton.
Dla wielu izraelskich komentatorów sam fakt, że najważniejsze porozumienie dotyczące przyszłości regionu zostało wynegocjowane bez udziału Izraela, stanowi dowód na osłabienie pozycji Netanjahu zarówno na arenie międzynarodowej, jak i w relacjach z najbliższym sojusznikiem.
Coraz częściej pojawiają się również pytania o polityczne konsekwencje porozumienia dla izraelskiego premiera, który od miesięcy przedstawiał konfrontację z Iranem jako kluczowy element swojej strategii bezpieczeństwa i jeden z najważniejszych celów swojej polityki.
Źródło: Middle East Monitor
KALENDARZ 