Malezja zapowiada deportację Izraelczyków

Premier Malezji Anwar Ibrahim zapowiedział, że każdy obywatel Izraela wykryty na terytorium kraju zostanie natychmiast deportowany. Deklaracja padła po doniesieniach, że Izraelczycy mogli korzystać z paszportów innych państw, aby przebywać w prywatnej społeczności technologicznej Network School w Forest City, w południowym stanie Johor. Malezja nie uznaje Izraela, nie utrzymuje z nim stosunków dyplomatycznych i od lat należy do państw najgłośniej wspierających sprawę palestyńską.

Anwar Ibrahim powiedział, że malezyjskie służby prowadzą dochodzenie w sprawie doniesień o obecności obywateli Izraela w kraju. Premier podkreślił, że stanowisko rządu jest jednoznaczne. „Prowadzimy dochodzenie. Nie pozwalamy na to. Jeśli są tam obywatele Izraela, ponieważ nie uznajemy Izraela, zostaną natychmiast deportowani” – powiedział dziennikarzom w Kuala Lumpur.

Sprawa dotyczy Network School, prywatnej społeczności mieszkaniowo-technologicznej działającej w Forest City w Johor, niedaleko Singapuru. Projekt został założony w 2024 roku przez amerykańskiego inwestora technologicznego Balajiego Srinivasana, byłego dyrektora technologicznego Coinbase. Network School przedstawia się jako miejsce dla założycieli startupów, cyfrowych nomadów, twórców internetowych i osób zainteresowanych nowymi formami społeczności technologicznych.

Kontrowersje wybuchły po doniesieniach w mediach społecznościowych, według których w projekcie mogli przebywać obywatele Izraela korzystający z paszportów innych państw. Władze Johor zażądały od rządu federalnego sprawdzenia obywatelstwa, dokumentów podróży, celu pobytu oraz rzeczywistej działalności osób związanych z Network School. Lokalne władze podkreślają, że nie pozwolą, aby stan był wykorzystywany jako baza dla działań sprzecznych z prawem, suwerennością i interesami Malezji.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Malezji nakazało dochodzenie, wskazując na kwestie bezpieczeństwa narodowego, przepisów imigracyjnych oraz możliwego nadużycia procedur wizowych. Resort zapowiedział zdecydowane działania, jeśli śledztwo wykaże naruszenia prawa, podanie fałszywych informacji, nadużycie zezwoleń pobytowych lub działalność zagrażającą interesom państwa.

Malezja od lat prowadzi jedną z najbardziej konsekwentnych polityk wobec Izraela w regionie. Nie uznaje państwa izraelskiego, nie utrzymuje z nim relacji dyplomatycznych, a posiadacze izraelskich paszportów nie mogą wjechać do kraju bez specjalnej zgody władz. Anwar Ibrahim powiązał więc sprawę Network School z zasadniczą linią polityczną Malezji: skoro kraj nie uznaje Izraela, nie będzie tolerował obecności jego obywateli, jeśli zostanie ona potwierdzona.

Prawnie sprawa nie jest jednak całkowicie prosta. Według Reutersa malezyjski Departament Imigracji sprawdził 266 cudzoziemców związanych z Network School i ustalił, że mieli ważne dokumenty podróży. Kontrole zgodności z przepisami mają jednak trwać dalej. Reuters zwraca też uwagę, że Malezja nie ma osobnych przepisów zakazujących obywatelom Izraela podróżowania na paszportach innych państw.

Srinivasan odrzucił zarzuty i stwierdził, że sprawa opiera się na niepotwierdzonych oskarżeniach z anonimowych kont w mediach społecznościowych. Według niego kontrola paszportów wykazała, że dokumenty osób przebywających w Network School były w porządku. Jednocześnie inwestor ostrzegł, że takie działania mogą zaszkodzić ambicjom Malezji, która chce budować pozycję regionalnego centrum technologicznego.

Network School działa w Forest City, ogromnym projekcie urbanistycznym w Johor, który przez lata miał symbolizować ambicje inwestycyjne Malezji i Chin w regionie. W ostatnim czasie Johor stał się też jednym z najszybciej rozwijających się centrów inwestycji w centra danych w Azji Południowo-Wschodniej. Dlatego spór o Network School uderza w wrażliwy punkt malezyjskiej polityki: z jednej strony kraj chce przyciągać globalny kapitał technologiczny, z drugiej nie chce, aby pod hasłami innowacji omijano jego stanowisko wobec Izraela.

Dla władz Johor problem ma również wymiar suwerennościowy. Onn Hafiz Ghazi, szef rządu stanowego, zażądał sprawdzenia nie tylko dokumentów osób przebywających w Network School, ale także statusu samego projektu. Władze chcą ustalić, czy jego działalność wymaga dodatkowej rejestracji lub zgód edukacyjnych, cyfrowych, lokalowych i biznesowych.

Sprawa wpisuje się w silne nastroje społeczne w Malezji po izraelskiej wojnie ludobójczej w Gazie. Malezja konsekwentnie popiera Palestyńczyków, a rząd Anwara dołączył do działań wspierających sprawę przeciwko Izraelowi przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości. W kraju rośnie jednak presja, aby solidarność z Palestyną nie ograniczała się do deklaracji, ale przekładała się na konkretne decyzje polityczne i gospodarcze.

Quds News Network zwraca uwagę, że równolegle malezyjski parlament ma badać kontrowersje wokół umowy wartej 96 mln dolarów między australijską firmą Lynas Rare Earths, działającą w Malezji, a Departamentem Obrony USA. Organizacje praw człowieka, Greenpeace oraz ruch BDS protestowały przeciwko tej umowie, argumentując, że dostarczane materiały mogą trafiać do amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego i być wykorzystywane w broni używanej przez Izrael w Gazie.

Źródło: Quds News Network

Udostępnij:
Przejdź do treści