Po zabiciu dowódcy brygady związanej z morderstwem Hind Radżab izraelscy ministrowie wzywają do „spalenia Libanu”

Skrajnie prawicowi ministrowie izraelskiego rządu, Itamar Ben-Gwir i Becalel Smotricz, wezwali do gwałtownej eskalacji wojny w Libanie po tym jak Libański ruch oporu wyeliminował czterech izraelskich żołnierzy podczas walk na południu kraju.

Wśród zabitych znalazł się ppłk Dor Gedalia Ben Simhon, dowódca 52. Batalionu 401. Brygady Pancernej – jednostki wskazywanej przez organizacje praw człowieka jako odpowiedzialna za działania wojskowe związane ze sprawą zabójstwa palestyńskiej dziewczynki Hind Radżab w Strefie Gazy.

Według informacji opublikowanych przez izraelską armię, czterech żołnierzy zostało wyeliminowanych podczas starć z Hezbollahem w południowym Libanie. Kilka dni wcześniej Hezbollah przeprowadził również atak, w którym ciężko ranny został dowódca 401. Brygady Pancernej, płk Meir Biderman.

Brygada związana ze sprawą Hind Radżab

401 Brygada Pancerna była jedną z głównych jednostek uczestniczących w izraelskich operacjach w Strefie Gazy. To właśnie jej dowództwo zostało wskazane przez Fundację Hind Rajab oraz śledczych analizujących okoliczności śmierci sześcioletniej Hind Radżab, jej rodziny oraz ratowników Palestyńskiego Czerwonego Półksiężyca.

    Dziewczynka zginęła w styczniu 2024 roku po ostrzelaniu samochodu, którym próbowała uciec z miasta Gaza. Mimo że przez wiele godzin pozostawała przy życiu i utrzymywała kontakt telefoniczny ze służbami ratunkowymi, pomoc nigdy do niej nie dotarła. Wysłana na miejsce karetka również została ostrzelana, a dwaj ratownicy zginęli.

    Fundacja Hind Rajab przekazała później do Międzynarodowego Trybunału Karnego materiały dowodowe wskazujące na odpowiedzialność dowództwa 401. Brygady za ten atak.

    „Cały Liban musi płonąć”

    Informacja o wyeliminowaniu przez Hezbollah izraelskich żołnierzy okupacyjnych wywołała natychmiastową reakcję skrajnie prawicowych członków rządu Benjamina Netanjahu.

    Minister bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben-Gwir wezwał do masowych ataków na Liban.

    – Z całym szacunkiem dla Amerykanów, Izrael musi jasno pokazać całemu światu, że krew naszych synów i bezpieczeństwo naszych obywateli nie podlegają negocjacjom. Cały Liban musi płonąć – napisał na platformie X.

    Polityk stwierdził również, że przekazał swoje stanowisko premierowi Netanjahu podczas prywatnych rozmów.

    – Za każdą łzę izraelskiej matki tysiąc libańskich matek powinno płakać – dodał.

    Ben-Gwir wezwał także do jeszcze brutalniejszej ofensywy.

    – Na Bliskim Wschodzie trzeba szaleć. Niszczyć. Miażdżyć terror – napisał.

    Smotricz: „Czas otworzyć bramy piekła”

    Podobne stanowisko zajął minister finansów Becalel Smotricz.

    – Trudny poranek. Czas przemówić ogniem. Czas otworzyć bramy piekła – napisał w mediach społecznościowych.

    Obaj politycy należą do najgłośniejszych przeciwników porozumienia zawartego niedawno między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, które przewiduje zakończenie działań wojennych na wszystkich frontach, w tym w Libanie.

    Już wcześniej Ben-Gwir i Smotricz krytykowali umowę, podkreślając, że Izrael nie powinien wycofywać się z okupowanych terenów ani ograniczać swoich operacji wojskowych.

    Izraelskie ataki trwają mimo porozumienia

    Pomimo zapisów memorandum USA–Iran izraelskie naloty na Liban są kontynuowane.

    W piątek libańska Narodowa Agencja Informacyjna (NNA) poinformowała, że w serii izraelskich ataków na południu kraju zginęły co najmniej 24 osoby, a wiele kolejnych zostało rannych. Naloty uderzyły w budynki mieszkalne w miejscowościach Asz-Szarkijja, Haruf i Kfar Sir w prowincji Nabatijja.

    Według lokalnych źródeł część mieszkańców nadal uznawana jest za zaginionych.

    Tysiące ofiar i milion przesiedlonych

    Ministerstwo Zdrowia Libanu podaje, że od rozpoczęcia izraelskiej ofensywy 2 marca zginęło co najmniej 3912 osób, a 11 873 zostały ranne.

    Wojna doprowadziła również do przesiedlenia ponad miliona mieszkańców, a izraelskie siły okupacyjne wkroczyły ponad 10 kilometrów w głąb terytorium Libanu.

    Mimo rosnącej krytyki międzynarodowej i zapisów porozumienia mającego zakończyć walki, część izraelskiego rządu otwarcie domaga się dalszej eskalacji konfliktu. Eliminacja dowódców 401. Brygady Pancernej stała się dla skrajnej prawicy kolejnym argumentem za rozszerzeniem działań wojennych przeciwko Libanowi.

    Źródło: Middle East Monitor

    Udostępnij:
    Przejdź do treści