Izraelski Sąd Najwyższy rozpoczął w czwartek rozpatrywanie sprawy wykluczenia z październikowych wyborów dwóch głównych arabskich list wyborczych oraz dwóch kandydatów. Dziewięcioosobowy skład sędziowski ma zdecydować, czy utrzymać decyzje Centralnej Komisji Wyborczej, która tydzień wcześniej zagłosowała za wykluczeniem Joint List, partii Ra’am oraz Samiego Abu Shehadeha i Ofera Cassifa.
Sprawa ma ogromne znaczenie dla reprezentacji arabskich obywateli Izraela. Joint List skupia Hadash, Ta’al i Balad, natomiast Ra’am Mansoura Abbasa jest drugą główną arabską listą. Ich równoczesne wykluczenie oznaczałoby, że najważniejsze ugrupowania reprezentujące ponad dwa miliony arabskich obywateli Izraela nie znalazłyby się na kartach do głosowania 27 października.
Komisja najpierw wykluczyła wszystkie główne arabskie listy
23 września Centralna Komisja Wyborcza zagłosowała stosunkiem 18 do 5 za wykluczeniem zarówno Joint List, jak i Ra’am.
Oddzielnie zdecydowała także o niedopuszczeniu dwóch kandydatów Joint List – żydowskiego deputowanego Ofera Cassifa z Hadash oraz lidera Balad Samiego Abu Shehadeha. Cassif został wykluczony głosami 19 do 5, natomiast przeciwko Abu Shehadehowi zagłosowało aż 30 członków komisji przy czterech głosach przeciwnych.
Podstawą tych decyzji jest artykuł 7A izraelskiej Ustawy Zasadniczej o Knesecie. Pozwala on wykluczyć kandydata lub listę m.in. za negowanie istnienia Izraela jako państwa żydowskiego i demokratycznego, podżeganie do rasizmu albo wspieranie zbrojnej walki państwa wroga lub organizacji przeciwko Izraelowi.
Centralna Komisja Wyborcza nie jest jednak zwykłym niezależnym sądem. Choć przewodniczy jej sędzia Sądu Najwyższego, większość jej członków stanowią przedstawiciele ugrupowań politycznych zasiadających w Knesecie. Z tego powodu jej decyzje dotyczące wykluczania kandydatów i list regularnie stają się przedmiotem sporów politycznych i trafiają do Sądu Najwyższego.
Prokurator generalna: nie ma podstaw do zakazu partii
Istotnym elementem sprawy jest stanowisko izraelskiej prokurator generalnej Gali Baharav-Miary.
Jej biuro uznało, że przedstawione dowody nie spełniają wysokiego progu prawnego wymaganego do wykluczenia Joint List ani Ra’am. Takie samo stanowisko zajęło wcześniej w sprawie Ofera Cassifa.
Inaczej wygląda przypadek Samiego Abu Shehadeha.
Prokurator generalna i prokurator państwowy uznali, że jego wykluczenie powinno zostać utrzymane. Chodzi przede wszystkim o artykuł opublikowany przez polityka 8 października 2023 roku – dzień po ataku Hamasu. Według prokuratury tekst można odczytać jako poparcie dla zbrojnej walki przeciwko Izraelowi. Abu Shehadeh odrzuca taką interpretację.
To właśnie jego sprawa jest więc prawnie najbardziej odmienna od pozostałych przypadków rozpatrywanych przez sąd.
Skrajna prawica mogła wystartować
Kontrowersje wokół decyzji komisji zwiększyły się dzień później.
Ta sama Centralna Komisja Wyborcza odrzuciła wnioski o wykluczenie skrajnie prawicowej Otzma Yehudit Itamara Ben-Gvira oraz koalicji Religious Zionism-Zehut. Do wyborów dopuszczono więc ugrupowania, których politycy otwarcie popierali przymusowe przesiedlenie Palestyńczyków lub dalszą aneksję okupowanych terytoriów.
Decyzje te również zostały zaskarżone. Do Sądu Najwyższego wpłynęły osobne petycje domagające się uchylenia zgody na udział Otzma Yehudit w wyborach.
Powstała więc sytuacja, w której sąd musi jednocześnie rozpatrywać decyzje komisji blokujące udział głównych arabskich ugrupowań oraz skargi na dopuszczenie partii skrajnej prawicy.
Protest przed Sądem Najwyższym
Przed rozpoczęciem czwartkowych rozpraw przed siedzibą Sądu Najwyższego zebrali się arabscy politycy i ich zwolennicy. Demonstranci protestowali przeciwko wykluczeniom, skandując m.in. hasła przeciwko skrajnej prawicy.
Ofer Cassif powiedział zgromadzonym:
„Będziemy walczyć z faszyzmem, osiągniemy sprawiedliwość, pokój i jasną przyszłość dla wszystkich naszych dzieci – Palestyńczyków i Izraelczyków, Żydów i Arabów”.
Na miejscu pojawił się również minister bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben-Gvir, którego Otzma Yehudit złożyła wniosek o wykluczenie Abu Shehadeha. Ben-Gvir wraz z kandydatką swojej partii Tally Gotliv reprezentował ugrupowanie podczas postępowania.
Przed salą rozpraw doszło do ostrej wymiany zdań.
Ben-Gvir powiedział do lidera Ta’al Ahmada Tibiego, Cassifa i przewodniczącego Joint List Yousefa Jabareena:
„Jesteście pierwszą linią terroryzmu w Knesecie. Wyrzucimy was z Knesetu”.
Politycy Joint List odpowiedzieli mu równie ostrymi określeniami.
Sąd już wcześniej uchylał podobne zakazy
Dzisiejsze postępowanie nie jest pierwszym przypadkiem, gdy Centralna Komisja Wyborcza próbuje wykluczyć arabskie partie lub kandydatów.
Sąd Najwyższy wielokrotnie uchylał podobne decyzje, wskazując, że odebranie ugrupowaniu lub kandydatowi prawa do udziału w wyborach wymaga wyjątkowo mocnych dowodów.
W 2019 roku sąd uchylił m.in. wcześniejszą decyzję komisji dotyczącą Ofera Cassifa.
Obecnie sytuacja jest jednak bardziej złożona. W przypadku Joint List, Ra’am i Cassifa prokurator generalna uznała, że brakuje wystarczających podstaw do wykluczenia. W sprawie Abu Shehadeha sama domaga się jednak utrzymania zakazu.
Sąd obraduje w rozszerzonym, dziewięcioosobowym składzie. Rozprawy rozpoczęły się od sprawy Abu Shehadeha, następnie sędziowie mają zająć się Cassifem, Joint List i Ra’am.
Na moment publikacji orzeczenie jeszcze nie zapadło.
Od decyzji Sądu Najwyższego zależy, czy w wyborach zaplanowanych na 27 października wystartują główne ugrupowania reprezentujące arabskich obywateli posiadających izraelskie obywatelstwo – oraz czy wcześniejsza decyzja politycznie zdominowanej Centralnej Komisji Wyborczej zostanie utrzymana, czy po raz kolejny uchylona przez sąd.
Źródło: Middle East Monitor
KALENDARZ 