Izrael miał sztucznie wzmacniać wyniki swoich reprezentantów na Eurowizji poprzez szeroko zakrojoną kampanię wspieraną przez państwo — wynika ze śledztwa opublikowanego przez The New York Times. Według gazety działania obejmowały wykorzystanie publicznych pieniędzy, kampanie reklamowe w wielu językach, naciski dyplomatyczne oraz bezpośrednie apele o wielokrotne głosowanie na izraelskich uczestników.
Śledztwo, oparte na wewnętrznych dokumentach Eurowizji, nieujawnionych danych dotyczących głosowania oraz rozmowach z ponad 50 osobami, wskazuje, że rząd premiera Benjamin Netanyahu przeznaczył co najmniej milion dolarów na działania związane z konkursem.
Część środków miała pochodzić z biura hasbary przy kancelarii premiera — struktury odpowiedzialnej za promocję izraelskiej narracji za granicą. Tylko w 2024 roku izraelskie wydatki reklamowe związane z Eurowizją przekroczyły 800 tys. dolarów, głównie za pośrednictwem ministerstwa spraw zagranicznych. Dodatkowe fundusze miały zostać przeznaczone bezpośrednio na „promocję głosowania”.
Według „New York Timesa” izraelskie władze traktowały sukces w Eurowizji jako element walki o wizerunek państwa w czasie rosnącej międzynarodowej krytyki związanej z wojną i zbrodniami w Strefie Gazy.
W 2024 roku izraelska reprezentantka Eden Golan zajęła drugie miejsce w głosowaniu widzów i wygrała televoting w kilku krajach, w których silne były nastroje propalestyńskie. Izraelskie media przedstawiały wynik jako dowód, że „świat nie jest przeciwko nam”.
Podobna sytuacja miała powtórzyć się w 2025 roku, kiedy reprezentująca Izrael Yuval Raphael również zajęła drugie miejsce i wygrała głosowanie publiczności. Tym razem kontrowersje były znacznie większe po ujawnieniach fińskiego nadawcy Yle, który poinformował, że izraelski rząd wykupił reklamy internetowe w wielu językach zachęcające do oddania maksymalnej liczby 20 głosów na Izrael.
Sam Netanyahu publikował w mediach społecznościowych grafiki nawołujące do 20-krotnego głosowania na Raphael. Podobne apele rozpowszechniały proizraelskie organizacje w Europie, a izraelscy dyplomaci i ambasady mieli mobilizować diasporę do udziału w głosowaniu.
Dyrektor Eurowizji Martin Green przyznał, że izraelska kampania była „nieproporcjonalna” i „nadmierna”, jednak utrzymywał, że nie wpłynęła ona na końcowy wynik konkursu.
Jednocześnie „New York Times” twierdzi, że European Broadcasting Union nie przeprowadziła pełnego niezależnego śledztwa i utrzymywała szczegółowe dane dotyczące głosowania w tajemnicy — nawet przed częścią własnych nadawców członkowskich.
Kontrowersje doprowadziły do napięć między organizatorami a europejskimi nadawcami publicznymi. Nadawcy ze Słowenii, Hiszpanii, Islandii, Irlandii oraz Holandii zaczęli domagać się wyjaśnień lub debat nad dalszym udziałem Izraela w konkursie. Część krajów rozważa bojkot Eurowizji 2026, jeśli Izrael pozostanie uczestnikiem wydarzenia.
Według śledztwa organizatorzy konkursu obawiają się, że ewentualny bojkot mógłby kosztować Eurowizję setki tysięcy dolarów utraconych opłat uczestnictwa.
Sprawa wpisuje się w szerszą kampanię propagandową prowadzoną przez Izrael po rozpoczęciu wojny w Gazie. Według doniesień budżet izraelskiej dyplomacji publicznej wzrósł do około 730 mln dolarów — niemal pięciokrotnie więcej niż rok wcześniej — w celu poprawy międzynarodowego wizerunku państwa.
Źródło: Middle East Monitor
KALENDARZ 
