Szef Sztabu Generalnego izraelskiej armii okupacyjnej Eyal Zamir oświadczył, że Izrael pilnie potrzebuje dodatkowych żołnierzy, w obliczu narastającego kryzysu wokół poboru ultraortodoksyjnych Żydów oraz kontynuowania działań militarnych na kilku frontach jednocześnie.
Słowa te padły podczas posiedzenia komisji spraw zagranicznych i bezpieczeństwa izraelskiego parlamentu Knessetu — podał dziennik Yedioth Ahronoth.
Izrael prowadzi działania wojskowe na wielu kierunkach, w tym w Strefie Gazy, w Libanie oraz w kontekście napięć z Iranem. Choć część konfliktów formalnie pozostaje zawieszona, izraelskie operacje i naruszenia zawieszeń broni nadal trwają.
— „Nie zajmuję się procesami politycznymi ani legislacyjnymi. Koncentruję się na wojnie na wielu frontach i pokonaniu wroga” — powiedział Zamir. — „Aby to kontynuować, izraelska armia natychmiast potrzebuje większej liczby żołnierzy.”
Już w marcu Zamir ostrzegał, że „izraelska armia rozpada się od środka” z powodu braku ustawy regulującej pobór ultraortodoksyjnych Żydów, a także problemów związanych z przeciążeniem rezerwistów i planami wydłużenia obowiązkowej służby wojskowej do 36 miesięcy.
Według rzecznika armii Efi Defrin, siły zbrojne potrzebują około 15 tysięcy dodatkowych żołnierzy, w tym od 7 do 8 tysięcy żołnierzy bojowych. Podkreślił on również, że „uchwalenie ustawy poborowej jest niezbędne”.
Ultraortodoksyjni Żydzi, znani jako Haredim, stanowią około 13 procent społeczeństwa państwa syjonistycznego liczącego blisko 9,9 mln mieszkańców. Większość z nich nie odbywa służby wojskowej, poświęcając się studiom nad Torą.
Choć izraelskie prawo nakłada obowiązek służby wojskowej na wszystkich obywateli po ukończeniu 18. roku życia, zwolnienie Haredim z poboru od dziesięcioleci pozostaje jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów politycznych i społecznych w kraju.
Źródło: Middle East Monitor
KALENDARZ 