Izraelska armia opublikowała w czwartek mapę przedstawiającą rozszerzoną strefę swojej kontroli na południu Libanu. Dokument ujawnia znacznie większy zasięg izraelskiej obecności wojskowej niż dotychczas sądzono i potwierdza plany utrzymania okupacji części libańskiego terytorium pomimo niedawnego porozumienia zawartego między Stanami Zjednoczonymi a Iranem.
Nowa mapa pokazuje, że izraelskie siły operują kilka kilometrów głębiej na terytorium Libanu, niż wcześniej informowano publicznie. Choć wojska znajdowały się tam już od kilku tygodni, dopiero teraz Izrael oficjalnie ujawnił skalę kontrolowanego obszaru.

Izrael ignoruje zapisy porozumienia
Opublikowane niedawno memorandum porozumienia między Waszyngtonem a Teheranem, które zakończyło konflikt amerykańsko-izraelski z Iranem, przewiduje „natychmiastowe i trwałe zakończenie działań wojskowych na wszystkich frontach, w tym w Libanie”, a także poszanowanie integralności terytorialnej i suwerenności Libanu.
Mimo to izraelskie władze nie zakończyły operacji wojskowych na terytorium sąsiedniego państwa i wielokrotnie odrzucały wezwania do wycofania wojsk z południowego Libanu.
Izraelscy przedstawiciele deklarują również, że nie wykluczają dalszych ataków poza obecnymi liniami okupacji.
Coraz głębiej w głąb Libanu
Według analizy architekta i badacza przestrzennego Ahmada Baydouna izraelskie siły przesunęły się około 10 kilometrów w głąb lądowego i morskiego terytorium Libanu wzdłuż tzw. żółtej linii.
Rozszerzona strefa kontroli obejmuje obecnie także osiem dodatkowych miejscowości:
- Mazraat Byout El Saiyad,
- Majdal Zoun,
- Haddatha,
- Beit Yahoun,
- Zawtar al-Charqijja,
- Arnoun,
- Yohmor,
- Kfar Tebnit.
Według źródeł cytowanych przez Reutersa w otoczeniu premiera Benjamina Netanjahu trwają napięte negocjacje z administracją Donalda Trumpa dotyczące dalszej obecności izraelskich wojsk w Libanie.
Jeden z izraelskich urzędników miał stwierdzić, że Izrael nie zamierza wycofywać się z obszarów położonych na południe od rzeki Litani.
Kolejne ofiary izraelskich ataków
Tymczasem izraelskie naloty na południowy Liban trwają.
Libańska Narodowa Agencja Informacyjna poinformowała w czwartek, że izraelski dron zaatakował samochód w pobliżu Kfar Tebnit, zabijając dwie osoby. W osobnym ataku w miejscowości Zebdine zginęła kolejna osoba.
Według tych samych źródeł izraelski bezzałogowiec zrzucił również ładunek wybuchowy w Beit Yahoun, raniąc dwie osoby.
Ministerstwo Zdrowia Libanu podało, że od rozpoczęcia wojny amerykańsko-izraelskiej przeciwko Iranowi zginęło co najmniej 3826 osób, a ponad 11 800 zostało rannych.
Trump coraz bardziej krytyczny wobec Izraela
W ostatnich dniach prezydent USA Donald Trump kilkukrotnie publicznie krytykował działania Izraela w Libanie.
Podczas szczytu G7 stwierdził, że izraelskie operacje prowadzą do śmierci zbyt wielu cywilów.
– Nie trzeba burzyć całego budynku mieszkalnego za każdym razem, gdy szuka się jednej osoby. W tych budynkach mieszkają ludzie i nie wszyscy są członkami Hezbollahu – powiedział Trump.
Amerykański prezydent ocenił również, że Izrael prowadzi walkę z Hezbollahem „zbyt długo” i w sposób nieproporcjonalny.
Kilka dni wcześniej skrytykował także Benjamina Netanjahu za działania, które mogły zagrozić finalizacji porozumienia między USA a Iranem.
– To bardzo trudny człowiek. Powinien być wdzięczny Stanom Zjednoczonym za to, co zrobiliśmy. Gdyby Iran posiadał broń nuklearną, Izrael nie przetrwałby dwóch godzin – powiedział Trump.
Spór między Waszyngtonem a Tel Awiwem
Wypowiedzi Trumpa odzwierciedlają rosnące napięcia między Waszyngtonem a Tel Awiwem po zawarciu porozumienia z Iranem.
Wielu izraelskich polityków, w tym przedstawiciele skrajnej prawicy, otwarcie sprzeciwia się zapisom memorandum, zwłaszcza tym dotyczącym zakończenia działań wojskowych w Libanie.
Trump poszedł nawet o krok dalej, sugerując podczas rozmowy z dziennikarzami, że to Syria mogłaby przejąć odpowiedzialność za walkę z Hezbollahem.
– Izrael walczy z Hezbollahem zbyt długo. Jeśli nie potrafi tego zrobić bez zabijania wszystkich wokół, Syria może wykonać tę pracę – stwierdził amerykański prezydent, odnosząc się do syryjskiego przywódcy Ahmada al-Shary.
Mimo międzynarodowych nacisków oraz zapisów porozumienia USA–Iran nic nie wskazuje jednak na to, by Izrael planował w najbliższym czasie zakończenie operacji wojskowych lub wycofanie swoich sił z okupowanych obszarów południowego Libanu.
Źródło: Middle East Eye
KALENDARZ 