Liberman atakuje Netanjahu jako „zbyt propalestyńskiego”

Benjamin Netanjahu, który jeszcze niedawno deklarował, że nie dopuści do utworzenia państwa palestyńskiego, stał się celem ataku z jeszcze bardziej prawej strony izraelskiej sceny politycznej. Awigdor Liberman i jego partia Israel Beiteinu próbują przed wyborami przedstawiać premiera jako polityka, który w przeszłości był zbyt skłonny do ustępstw wobec Palestyńczyków.

W materiałach kampanijnych Liberman określił Netanjahu jako „ojca koncepcji i założyciela państwa palestyńskiego”, przypominając kilka wypowiedzi i decyzji premiera z poprzednich lat. Partia wskazuje przede wszystkim na przemówienie Netanjahu na Uniwersytecie Bar-Ilana w 2009 roku, kiedy po raz pierwszy publicznie zaakceptował on możliwość utworzenia zdemilitaryzowanego państwa palestyńskiego.

Liberman wypomniał mu również rozmowy z Jasirem Arafatem, zaproszenie Mahmuda Abbasa do przemówienia w izraelskim parlamencie oraz używanie określenia „Zachodni Brzeg” zamiast preferowanej przez izraelską prawicę biblijnej nazwy „Judea i Samaria”.

W jednym z materiałów wyborczych Israel Beiteinu znalazło się hasło:

„Te wybory rozstrzygną: prawica albo Palestyna”.

Partia twierdzi przy tym, że Netanjahu „ponownie zgodził się na utworzenie państwa palestyńskiego” i przekonuje swoich wyborców, że należy temu zapobiec.

Spór zaczął się od pomysłu Libermana dotyczącego Zachodniego Brzegu

Obecna wymiana oskarżeń rozpoczęła się po tym, jak Liberman zaproponował przekazanie Jordanii odpowiedzialności administracyjnej i bezpieczeństwa za obszary A i B okupowanego Zachodniego Brzegu.

Obszary te obejmują największe skupiska ludności palestyńskiej. Zgodnie z podziałem ustanowionym w ramach porozumień z Oslo administracja palestyńska sprawuje władzę cywilną na obszarach A i B, natomiast Izrael zachowuje pełną kontrolę nad obszarem C, który stanowi około 60 proc. Zachodniego Brzegu.

Liberman przekonywał, że Autonomia Palestyńska nie powinna dłużej zarządzać tymi terenami i że jej miejsce powinna zająć Jordania. Jednocześnie zaznaczył, że Izrael powinien zachować pełną kontrolę nad obszarem C i zapewnić ciągłość terytorialną terenów znajdujących się pod izraelską władzą.

Netanjahu wykorzystał tę propozycję, aby oskarżyć swojego dawnego ministra wojny o przejście na lewą stronę izraelskiej sceny politycznej.

„Nie wierzyłem, że zaproponujesz dziś, aby jordańska armia kontrolowała terytoria Ziemi Izraela” – napisał premier, wzywając Libermana do wycofania się z pomysłu.

Liberman odpowiedział, przypominając właśnie przemówienie Netanjahu z 2009 roku.

Według lidera Israel Beiteinu jedynym z nich, który otwarcie deklarował gotowość zaakceptowania państwa palestyńskiego, był sam Netanjahu.

Netanjahu rzeczywiście mówił o państwie palestyńskim

14 czerwca 2009 roku podczas przemówienia na Uniwersytecie Bar-Ilana Netanyahu po raz pierwszy zadeklarował, że w określonych warunkach zaakceptowałby istnienie państwa palestyńskiego obok Izraela.

Netanjahu uzależniał je jednak od szeregu warunków. Państwo palestyńskie miało być całkowicie zdemilitaryzowane, Palestyńczycy mieli uznać Izrael za państwo narodu żydowskiego, a Jerozolima pozostać – według jego stanowiska – niepodzielną stolicą Izraela.

Mówił wówczas o wizji, w której dwa narody żyją obok siebie, każdy z własną flagą, hymnem i rządem.

Od tego czasu stanowisko Netanjahu przesunęło się jednak zdecydowanie w przeciwnym kierunku.

„Nie będzie państwa palestyńskiego”

We wrześniu 2025 roku, podczas ceremonii związanej z rozbudową izraelskiego osiedla Ma’ale Adumim i projektem E1 na okupowanym Zachodnim Brzegu, Netanjahu powiedział już wprost:

„Nie będzie państwa palestyńskiego”.

Projekt E1 jest szczególnie istotny, ponieważ jego realizacja dodatkowo rozdzieli północną i południową część Zachodniego Brzegu oraz utrudni terytorialne połączenie Jerozolimy Wschodniej z pozostałymi terenami przyszłego państwa palestyńskiego.

W styczniu 2026 roku Netanjahu ponownie podkreślał, że to właśnie on przez lata powstrzymywał utworzenie państwa palestyńskiego i że jego rząd nie dopuści do niego również w przyszłości. Zapowiadał jednocześnie utrzymanie izraelskiej kontroli bezpieczeństwa nad całym obszarem pomiędzy Jordanem a Morzem Śródziemnym.

Dlatego określanie obecnego Netanjahu jako polityka „propalestyńskiego” nie opisuje jego aktualnej polityki. Jest elementem przedwyborczej walki na izraelskiej prawicy, w której jego rywale próbują wykazać, że nawet on był w przeszłości gotowy pójść dalej w kwestii palestyńskiej państwowości, niż dziś chce przyznać.

Izraelska kampania przesuwa się coraz bardziej na prawo

Spór pokazuje, jak daleko przesunęły się granice debaty politycznej w Izraelu.

Liberman nie krytykuje Netanjahu za okupację Zachodniego Brzegu czy blokowanie utworzenia państwa palestyńskiego. Przeciwnie – przedstawia jako słabość sam fakt, że premier kilkanaście lat temu dopuszczał możliwość jego powstania.

Jednocześnie propozycja samego Libermana nie zakłada niepodległego państwa palestyńskiego. Chce on zachowania pełnej izraelskiej kontroli nad obszarem C, likwidacji obecnej roli Autonomii Palestyńskiej i przekazania zarządzania skupiskami palestyńskiej ludności Jordanii.

Netanjahu odpowiada na ten atak w podobny sposób – oskarżając Libermana o bycie częścią „lewicy” za sam pomysł przekazania Jordanii kontroli nad częścią okupowanego terytorium.

W efekcie w izraelskiej kampanii wyborczej doszło do sytuacji, którą brytyjski „The London Economic” podsumował przewrotnym nagłówkiem: Netanjahu jest atakowany przez prawicowych przeciwników za bycie „zbyt propalestyńskim”.

Źródło: The London Economic

Przejdź do treści