Wielka gra prokuratora Khana

W poniedziałek 20 maja główny prokurator Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze, brytyjski prawnik Karim Ahmad Khan, ogłosił, że złoży do Trybunału wnioski o wystawienie międzynarodowych nakazów aresztowania pięciu osób: trzech przywódców Hamasu oraz premiera Netanjahu i ministra obrony Izraela Joawa Galanta.


Artykuły publikowane w dziale OPINIE wyrażają poglądy ich autorów i nie muszą odzwierciedlać stanowiska redakcji.


To był 17 grudnia ubiegłego roku. Niemal wszyscy nieśliśmy – na szyi, na ramionach, na plecach lub w dłoniach – kefije i palestyńskie flagi. Przemaszerowaliśmy bez mała czterdzieści km: sprzed dworca kolejowego w niderlandzkim mieście Lejda aż do Hagi. Była zima, więc zrobiło się zupełnie ciemno, zanim dotarliśmy do celu. Była nim jedna z dwóch instytucji prawa międzynarodowego mieszczących się w tym mieście: Międzynarodowy Trybunał Karny. Wznoszone okrzyki i transparenty domagały się, by MTK (albo ICC, International Criminal Court) „wykonywał swoją robotę” i zajął się zbrodniami Binjamina Netanjahu i jego rządu. Najnowsza sekwencja tych zbrodni, obecna zagłada Gazy, toczyła się wówczas od ponad dwóch miesięcy.

Demonstracja przed siedzibą Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze (17 grudnia 2023)
Demonstracja przed siedzibą Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze (17 grudnia 2023)

Sporą część tego przemarszu przegadałem z urodzonym w Czechach, a żyjącym w Rotterdamie Janem. Wierzyliśmy w sens tego marszu w tym sensie, że to element nacisku na rządzących i instytucje międzynarodowe. Że to kolektywny gest, który nasze przejęcie tym, co Państwo Izrael wyrządza Palestyńczykom, czyni widocznym w przestrzeni publicznej. Dzięki temu do niektórych ludzi taki komunikat dotrze po raz pierwszy w życiu – a ci, którzy już byli sercem po słusznej stronie historii, mogą się przekonać naocznie, że nie są w swojej opinii osamotnieni. I to działało. Osoby w przejeżdżających samochodach na nasz widok wywieszały przez uchylone szyby palestyńskie flagi; grupka dwunastoletnich na oko chłopców podjechała do nas na rowerach i wzięła od organizatorów wlepki z palestyńską flagą i propalestyńskimi sloganami, i natychmiast zaczęła rozklejać je na słupach; ludzie wywieszali flagi z balkonów i dołączali stamtąd do naszych okrzyków.

Listy gończe

W tyle wierzyliśmy, ale w to, że MTK zbierze się do kupy, by wystawić akty oskarżenia, a docelowo kiedyś potraktować Netanjahu i jego bandę jak należy, czyli jak zbrodniarzy – wojennych i przeciwko ludzkości – nie, w to nie. Tacy naiwni to nie byliśmy. Izrael to kluczowy sojusznik Stanów Zjednoczonych, przyjaźni Wielkiego Brata zza Atlantyku zawdzięczający status świętej krowy prawa międzynarodowego, któremu już od ponad siedmiu dekad wolno łamać dowolną międzynarodową konwencję i każdą rezolucję ONZ. Nie, kogo jak kogo, ale przywódców Izraela MTK nigdy nie ruszy.

Izraelska zagłada Gazy wkroczyła tymczasem w ósmy miesiąc. Świat okazuje się wciąż albo bezsilny, albo bierny, albo bezwstydnie wspiera Izrael i ułatwia mu jego zbrodnie. A jednak wydarzyło się coś bez precedensu, dokładnie to, w co z Janem zupełnie nie wierzyliśmy. W poniedziałek 20 maja główny prokurator MTK w Hadze, brytyjski prawnik Karim Ahmad Khan, ogłosił, że złoży do Trybunału wnioski o wystawienie międzynarodowych nakazów aresztowania pięciu osób: trzech przywódców Hamasu (Jahji Sinwara, Mohammeda Diaba Ibrahima Al-Masriego, znanego jako Deif, oraz Ismaila Hanijji) z jednej oraz premiera Netanjahu i jego ministra obrony Joawa Galanta z drugiej. Piekło zamarzło.

„Ten obrzydliwy symetryzm”

Na reakcje nie trzeba było długo czekać. Od prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena po polskiego premiera Donalda Tuska: ta sama śpiewka. Oburzenie zestawianiem w jednym rzędzie przywódców Hamasu z premierem i ministrem rządu Państwa Izrael.

Pogłoski, że akty oskarżenia i międzynarodowe nakazy aresztowania naprawdę są przygotowywane w murach i biurach MTK, oraz że zostaną ogłoszone w maju, krążyły już intensywnie przez cały kwiecień. W Izraelu dywagowały o tym wszystkie media. Przedstawiciele izraelskiego rządu wypowiadali się o tych doniesieniach z aroganckim lekceważeniem, zapewne przekonani, że Amerykanie i europejscy sojusznicy zadbają o to, żeby MTK nic podobnego nie wywinął. Ale zachowywali się tak po części również ze strachu, że to się naprawdę gdzieś tam szykuje.

Moje osobiste wrażenie jest takie, że wyrazy oburzenia spływające ze stolic bloku zachodniego są przedłużeniem nacisków, które niewątpliwie na MTK i prokuratora Khana wywierano od miesięcy za geopolitycznymi kulisami. Wyrazy oburzenia zestawianiem przywódców Państwa Izrael z przywódcami Hamasu są bardziej wyrazami oburzenia, że prokurator Khan się tym naciskom nie dał. I kontynuacją tych nacisków. Teraz chodzi w nich o to, by wnioskowanych przez Khana nakazów aresztowania Trybunał mimo wszystko nie ważył się jednak wystawiać (wciąż bowiem oczekujemy na wydanie samych nakazów).

Z pozycji solidarności z Palestyńczykami możemy w odpowiedzi na te wyrazy oburzenia parsknąć sarkastycznie. Pełna zgoda, zestawianie przywódców Hamasu z Netanjahu i Galantem jest w istocie oburzające i obraźliwe – ale w odwrotnym kierunku. Jest obraźliwe, owszem, ale dla przywódców Hamasu. Nawet gdyby prawdą było wszystko, co władze Izraela naopowiadały o „terrorystycznym ataku Hamasu” z 7 października 2023 (a wiadomo już, że nie było), to skala zbrodni dokonanych w odwecie przez rząd i armię Izraela wyprzedza je o kilkadziesiąt długości, a na dodatek końca tego amoku nie widać. I to nawet gdyby było tak, że 7 października obydwie strony wystartowały z wyrównanego gruntu w sensie moralnym i prawnym. A nie wystartowały.

Hamas jest ruchem oporu przeciwko wyjątkowo brutalnemu reżimowi nielegalnej okupacji i rasowego apartheidu. To, że jego ideologia zakotwiczona jest przy tym w religii, i to w jej interpretacji, którą możemy odczytywać jako radykalną, niczego w tej fundamentalnej kwestii nie zmienia, jest całkowicie bez związku. Tymczasem Izrael broni nielegalnego, zbrodniczego porządku przed prawomocnymi roszczeniami Palestyńczyków do samostanowienia. Porządku zresztą o dwa pokolenia starszego od Hamasu, stąd wszystko, co robi Hamas (ba! – samo jego istnienie) jest odpowiedzią na to, co dużo dłużej robi Izrael. Hamas jest dziś po prostu największym organizacyjnym wehikułem, poprzez który Palestyńczycy prowadzą aktywną walkę o niezbywalne prawo do samostanowienia. A Izrael jest okupantem, i to okupantem notorycznie i z rozmysłem łamiącym zobowiązania, jakie na okupanta nakłada prawo międzynarodowe – poczynając od tego, że okupacja może być legalna, tylko jeśli jest stanem tymczasowym, zakończonym w rozsądnym czasie.

My – zaangażowani w sprawę palestyńską i w światowy ruch solidarności z Palestyńczykami – musimy jednak umieć doceniać doniosłość zaistniałej sytuacji. A także powagę i trudność zadania, jakiego podjął się Karim Khan, jak i złożoność wyzwań, które stoją teraz w związku z tym przed nami. My też mamy teraz robotę do wykonania.

Międzynarodowy Trybunał Karny - International Criminal Court - logo
Dwa Trybunały

James Bays, dyplomatyczny reporter i komentator kanału Al Jazeera English ma rację, podkreślając, jakie to ważne, że od tego momentu już obydwa wielkie sądy międzynarodowe – Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości już od grudnia, a teraz także Międzynarodowy Trybunał Karny – prowadzą różne postępowania w sprawie izraelskich zbrodni równolegle.

Dla niezorientowanych, kilka słów wyjaśnienia. MTS rozstrzyga spory między państwami i jest integralną częścią systemu Organizacji Narodów Zjednoczonych. Jego statut jest wpisany w Kartę Narodów Zjednoczonych, przez co każde państwo członkowskie uznaje go jako „sąd światowy” i ma (teoretycznie) obowiązek traktować jego decyzje jako wiążące. MTK zajmuje się odpowiedzialnością kryminalną konkretnych osób, które z pozycji władzy politycznej czy militarnej kierowały zbrodniami wojennymi czy zbrodniami przeciwko ludzkości. Został powołany do życia w 2002 r. postanowieniami Rzymskiego Statutu Międzynarodowego Trybunału Karnego z 1998 r. Stronami statutu – a więc państwami, które uznają jurysdykcję MTK – są 124 państwa (na 193 państwa członkowskie ONZ). Jurysdykcji MTK nie uznają ani Stany Zjednoczone, ani Izrael. Jurysdykcja MTK wynika jednak z faktu, że Palestyna jest stroną Statutu. Wobec czego, w przypadku wystawienia nakazów aresztowania, wizyta ściganych takim aktem zbrodniarzy w którymkolwiek ze 124 państw uznających jurysdykcję MTK nakłada na takie państwo (teoretycznie) obowiązek aresztowania.

Powróćmy teraz do argumentu Baysa. Obydwa międzynarodowe trybunały z całą pewnością stawiają obecnie czoła ogromnym naciskom ze strony Stanów Zjednoczonych i europejskich sojuszników Izraela. Jednocześnie fakt, że postępowania toczą się teraz równolegle w obydwu rodzi efekt wzajemnego wzmacniania się tych dwóch procesów. MTK może odpowiadać: „to nie jest osobista fanaberia prokuratora Khana, przecież w MTS też toczy się proces o łamanie konwencji o ludobójstwie”. MTS może odpowiadać: „gdyby nie było nic na rzeczy, to nie byłoby w tym samym czasie postępowania w MTK”.

To jest ważna okoliczność, którą my – ruchy solidarności na całym świecie – musimy teraz wykorzystywać, by wywierać presję polityczną. Izrael lekceważy prawo międzynarodowe (vide jego stosunek do dotychczasowych wyroków i nakazów MTS – na ostatnią, majową dezycję w sprawie Rafah zareagował intensyfikacją ataków). Do tego procesy sądowe potrafią się toczyć latami, a mieszkańcy Strefy Gazy mogą nie mieć aż tyle czasu. Jednak same otwarte postępowania przed najwyższymi sądami na świecie, są niezwykle mocnym argumentem, którego można i należy używać, by zmuszać naszych polityków, by stanęli wreszcie po właściwej stronie historii, albo przynajmniej nie czynili całych naszych krajów współwinnymi zbrodni Izraela.

Stawki, strategie, zagrania

Mamy prawo i powody, by odczuwać frustrację, że przywódcy Hamasu są postawieni w jednym rzędzie z przywódcami ludobójczego reżimu Netanjahu, i to w większej liczbie (w stosunku trzech do dwóch). Doceńmy jednak skalę wyzwania, jakiego się podjął prokurator Khan i dopuśćmy możliwość, że być może prowadzi on właśnie inteligentną strategiczną grę, choć zarazem bardzo ryzykowną ze względu na wysokość stawek.

Sygnałem powagi sytuacji i trudności wyzwania są ataki, na jakie to posunięcie natychmiast Khana wystawiło. Jak powiedział w wywiadzie udzielonym Christiane Amanpour na antenie CNN, niewskazany przez niego z nazwiska wysoki rangą polityk jednego z kluczowych państw zachodnich powiedział mu, że co on wyrabia, ten trybunał to miał ścigać jakichś watażków w bezsilnych państwach w Afryce albo wrogów Zachodu, „zbirów w rodzaju Putina”, a nie naszych ludzi! Nie oszukujmy się: dotychczasowy dorobek MTK układa się faktycznie według takiego wzoru; na złożenie wniosku o wydanie nakazu aresztowania Władimira Putina po inwazji na Ukrainę prokurator Khan potrzebował zaledwie miesiąca.  

Odnotujmy, że ruch, który Karim Ahmad Khan wykonał 20 maja – ogłaszając, że wystąpi z wnioskami o wystawienie tych międzynarodowych nakazów aresztowania – jest bardziej niż nietypowy. Nie jest to element zwyczajnego procedowania w MTK. Prokuratorzy po prostu składają takie wnioski i czekają na kolejny etap: decyzję Trybunału o wydaniu nakazów aresztowania. Nie ogłaszają swoich zamiarów w ten sposób.

Zagranie prokuratora Khana to najpewniej element gry wyprzedzającej. O co w niej chodzi? O zabezpieczenie szans na posunięcie tej sprawy do przodu – przed naciskami dążącymi do jej utrącenia. Prokurator Khan wywiera więc ze swojej strony nacisk na własny Trybunał, żeby nie dał się złamać naciskom sił zewnętrznych. Ogłasza swoje intencje na wyprzedzającej konferencji prasowej, by zwrócić się do międzynarodowej opinii publicznej, wezwać ją niejako, by go teraz wsparła, wywierając kontr-nacisk stawiający odpór wszystkiemu, co w tych dniach wobec MTK próbują wymusić potężni sojusznicy Izraela.

Podobnie strategiczny charakter mogło mieć złożenie równoczesnych wniosków przeciwko przywódcom obu stron. Pozwoli mu to zbijać zarzuty, że on (albo Trybunał w ogóle) nie jest obiektywny, a w ogóle to wszystko to antysemityzm. „Jak to nie jesteśmy obiektywni, co za brednie z tym antysemityzmem?” – może odpowiadać – „przecież oprócz dwóch przywódców Izraela żądamy aresztowania więcej osób z drugiej strony”. Listy zarzutów nie są zresztą bynajmniej zamknięte – jak podkreśla Khan (m.in. w tym samym wywiadzie z Amanpour), śledztwa są w toku, ostateczne akty oskarżenia mogą być dużo dłuższe, wraz z rosnącym materiałem dowodowym. Wszelkie znaki na niebie i na ziemi wskazują, że materiał jest gromadzony, bo Trybunał od pewnego czasu rekrutuje tłumaczy języka hebrajskiego.

Nie lekceważmy też jeszcze takiej możliwości, która się potencjalnie otwiera: Sinwar & consortes, postawieni kiedyś przed Trybunałem, mogą równie dobrze oczyścić się z większości zarzutów (kolejne elementy izraelskiej propagandy na temat wydarzeń 7 października załamują się przecież w świetle wychodzących wciąż na jaw informacji). A w stosunku do pozostałych zarzutów – powołać się na fundamentalne w systemie prawa międzynarodowego prawo do samostanowienia i do walki zbrojnej z okupantem i kolonizatorem „wszelkimi dostępnymi metodami” (rezolucja Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych nr 45/130 z 14 grudnia 1990 r.).

Oczywiście, dotychczasowym dorobkiem MTK zbyt często była surowość wobec polityków ze słabych geopolitycznie państw globalnego Południa i bezzębność wobec silnych – skąd więc możemy mieć pewność, że proces przywódców Hamasu będzie sprawiedliwy, a nie pokazowy? Pewności mieć nie możemy – nigdy wobec przyszłego rozwoju wydarzeń. Ale prokurator Khan już pokazał, że ma odwagę porwać się na coś jeszcze miesiąc temu nie do pomyślenia, ryzykując, że jeśli przegra, to zapłaci resztą swojej kariery (a ma dopiero 54 lata). Zasługuje więc być może na odrobinę tego, co Anglicy nazywają „benefit of the doubt”.

Co robić?

Karim Khan jest dopiero na początkowym etapie wyjątkowo trudnej rozgrywki o niezwykle wysokie stawki. Wszystko może jeszcze pójść źle. Amerykanie mogą zapewnić Netanjahu i jego bandzie całkowitą nietykalność, nawet za cenę ostatecznej kompromitacji czy nawet demontażu prawa międzynarodowego. Netanjahu może kpić sobie z takich nakazów aresztowania, do końca życia po prostu unikając państw, w których aresztowanie by mu na serio groziło. Gorzej nawet, Trybunał wciąż jeszcze może zostać przez Amerykanów zastraszony i nigdy nie wydać nakazów, o które wnioskował prokurator Khan. Niemniej jednak: wydarzyło się już coś, w szanse na co mało kto wierzył jeszcze miesiąc temu. Możliwość, że stoimy o krok lub dwa od większego przełomu nie jest więc nierealna.

Nasz obowiązek polega teraz na tym, byśmy wysiłki prokuratora Khana połączyli z naszymi oddolnymi. Zbrodniom Izraela kresu nie położą sami prawnicy, w Hadze ani nigdzie indziej. Przynajmniej tak długo, jak długo politykom po obydwu stronach Atlantyku – a więc także naszym politykom – nic nie grozi za udzielanie ludobójczemu reżimowi w Izraelu materialnego i dyplomatycznego wsparcia. Faktu, że już obydwa haskie Trybunały prowadzą przeciwko Izraelowi postępowania z zarzutami najcięższych zbrodni znanych prawu międzynarodowemu, musimy teraz używać do wznawiania presji na naszych polityków; na rządzących naszymi państwami, a także na naszych przedstawicieli w instytucjach międzynarodowych i międzyrządowych.

Kropla drąży skałę! Twoje zaangażowanie ma znaczenie. Pomóż w promocji tego portalu. Udostępnij proszę:
Jarosław Pietrzak
Jarosław Pietrzak
Artykuły: 7
Skip to content